„CHROMOSOMY SZTUKI” Cykl wystaw na 10 – lecie Fundacji Otwartej Pracowni Twórczej

Stefan Sławiński ( 1948 – 2011) – dzieła

Wielokrotnie rozmawialiśmy o Stefanie. W mieszkaniu na Pradze, gdzie , wysokie na 4 m ściany, całe były pokryte jego pracami. Za każdym razem robiły na nas piorunujące wrażenie. Materie pokryte drapieżnymi rysunkami aktów, grafiki o niepowtarzalnej fakturze kreski, papieru czerpanego i drapieżne malarstwo nasycone kontrastami.

Rozmawialiśmy z Anią, żoną artysty, średniego wzrostu,sympatyczną blondynką, której wizerunek sam twórca zwielokrotniał w pierwotnym, drapieżnym wymiarze. Dla Ani, obrazy męża , zawsze kryły w sobie siłę i magiczną wiedzę: „ Im dłużej były one w pobliżu, tym trudniej było się z nimi rozstać. Za każdym razem patrzyłam na nie jak, jak pierwszy raz, z czasem dostrzegało się w nich drugie dno.”

Dzieła Stefana Sławińskiego niepokoją, zastanawiają, drażnią i fascynują.

Aby zrozumieć genialność i moc twórczości Sławińskiego, najlepiej spotkać się z jego pracami bezpośrednio, osobiście zobaczyć płótna żyjące impulsami nakładanych kresek, które wypełniają, zarówno kanwę jak i treść dzieła.

Artysta swoje prace „ malował” piórkiem. Od lat rozwijał tę własną i niepowtarzalną technikę budowania obrazów z pogranicza grafiki i malarstwa. Całymi godzinami przesiadywał zgarbiony nad płótnem czy dużym arkuszem papieru żmudnie nakładając kreskę za kreską , tworząc z jednej strony misterna siatkę, a z drugiej nieregularne i skłębione formy organiczne. Kochał piórko i kreskę. Był wirtuozem rysunku na płótnie, był jedynym artystą , który miał umiejętność rysowania na luźnym płótnie zwykłym piórkiem maczanym w tuszu.

Widział swoje dzieło zanim jeszcze powstało, w wizji, w przemyśleniach i przeczuciach, w głowie.

Po skończeniu pracy , rozkładał płótno i z satysfakcją oznajmiał „KONIEC”. Najchętniej używał sepii, szarości i czerni. Kiedy w jego pracach pojawiał się kolor, był on zawsze agresywny i krzyczący.

Niepowtarzalną wrażliwość i ogromny talent przejął w genach Przecież sam Tadeusz Makowski był jego ciotecznym dziadkiem. Ten chromosom sztuki naznaczył Stefana Sławińskiego na całe życie.

Swoje najważniejsze dzieła tworzył na warszawskiej Pradze. Wydawało się nam, że zawsze będzie tworzył w swojej pracowni, w „Maglu” przy ulicy Brzeskiej. Jednak, po latach, Ania uświadomiła nas, jak przez całe twórcze życie Stefana fascynował czas i ślad jaki zostawiał wraz ze swoim przemijaniem. Temu zagadnieniu poświęcił ostatnie lata swojej twórczości.

Na jednej z ostatnich prac artysta narysował swój ucięty dowód osobisty, przełamane okulary , data jego urodzenia i rok w którym zdecydował się od nas odejść. Tę prace przygotował na początku 2011 roku. Latem 2011 roku , w swojej pracowni „ Magiel” przy ul. Brzeskiej w Warszawie, malarz i grafik Stefan Sławiński podjął decyzję o odejściu w inny, lepszy świat, pozostawiając dzieła i krzyczącą ciszę.

Wystawa grafik i malarstwa Stefana Sławińskiego otwiera cykl wystaw pod wspólnym tytułem „ Chromosomy sztuki”

Zofia i Jan Kubiccy.

Miejsce : Centrum Kreatywności, ul. Targowa 56

Czas Trwania wystawy 24 czerwca – 9 lipca 2018r

Otwarcie wystawy 24 czerwca 2018 godz. 16.30