DESPERADOS albo rozmiar XXL.

Desperados znikli a tak wydawali się być konieczne i niezastąpione. Jeden w ministry poszedł,drugi Hankie rozliczać będzie,a trzeci na niebiańskie łąki odleciał,barany pasał będzie i radź tu sobie człowiecze jak chcesz?

A co my proste ludzie możem chcieć, Panie Zielonka?

Może nie byłoby źle, jakby w jednych rękach zeszli się, ta władza z piniendzem?, ale my już tego nie dożyjem.

Póki co dzielnice reprezentować przyszło, Powstanie się kończy i raz w roku gębę otworzyć możem, w sprawie, że tak się wyrazim, ogólniejszej.

Bohomaz na ścianie został, a desperados znikli, w tak potrzebnym momencie,nie spodziewalim się po Nich tego Panie Zielonka, ale cóż, same na występy się przyszykujem, nikogo prosić nie będziem, swój honor mamy.

A swoją drogą podobno na Śródmieściu mówią, że takiej żywej ściany jak ta nasza, jak długo żyją nie widzieli, co i rusz kogoś na bruk zrzuca, na nic nie patrzy. To praska ściana jest i w żadne konwenanse bawić się nie zamierza, aż strach!

Tu faktycznie desperacja potrzebna będzie, ale i tam w ministrach, wiadomo, my ich nie ruszamy, Hanka do rozliczeń ciężka jest i jak to mówią niestworzona, na niebiańskich łąkach przed najwyższą władzą stanąć trza będzie i tam odpowiadać, niech se desperadziochy robiom co uważajom.  A my? My tylko ubrać się lubim i potrafim a i musim do Powstania wygląd mieć. Na Marywilskie trolejbusem jadziem, stać nas (metro jeszcze w tamte stronę nie chodzi), bo byłby luksuśnie. A tu małe chińskie dziateczki do nas rączęta po zapłatę wyciągają, czysto po polsku mówią i doradzają któren fason aktualnie najmodniejszy jest. Z butami szybciuchno poszło, bo mała chińska dziewczynka też zdesperowana była, najbardziej błyszcące buty nam wcisła, zapłatę odebrała  i mniejszego od siebie braciszka poszła zakołysać.

Świecim temi butami i dajem przez te hektary w poszukiwaniu eleganckiej sukienki. Z każdego straganu krzyczą, jeden rozmiar, jeden rozmiar!

Jak to jeden, nie może być, mierzyć będziem Panie Zielonka. Faktycznie jeden !!!Wychodzim z przymierzalni jak baleron jakowyś, pączuś, boczkami nam się  tłuszczyk wylewa (od gastronomii ciężko uciec) a stara Chinka , co to przypadkiem poprawki krawieckie proponuje mówi „Ciągnij Pani ciągnij”

„Z XXL na 2XXL”? Ja się pytam!!! desperacjom się wykazując.

Na polskim producencie rzecz się zatrzymała i faktycznie Mr. Green o formę zadbać musim, ale proponujem Panu Morawieckiemu zastanowić się nad współpracą z Chińczykami, bo polskie, ruskie, żydowskie, mołdawskie….wymieniać wszystkich nie będziem, słowem nasze kobitki ubrać się potrafiom i lubiom i ostrzegamy, żeby nieopatrznie na takstyliach mondrala się nie wyłożył . Mr. Green tak myślim i tu kropkie postawim. Cział, cział !

Ps. A Powstanie i tak zrobim, z desperadosami czy bez, polskie producenty jeszcze zipiom, a ich sukienusie  Francja elegancja, a nasze kobitki w nich mniód malina.

 

Kasia Kownacka