Koniec i początek

Wraz z nowym rokiem postanowiłem zrezygnować z funkcji Przewodniczącego Rady Dzielnicy Białołęka. Niestety, pomimo usilnych prób zbudowania kompromisu ponad podziałami dla spraw ważnych dla mieszkańców Białołęki, ale sądzę ,że też dla całej Warszawy. Połowa Rady złożona z radnych Platformy Obywatelskiej oraz jej przystawek (przedziwnej grupy byłych działaczy LPR i Młodzieży Wszechpolskiej, skrajnych lewaków, importowanych z innych dzielnic działaczy odwołanych za nieudolność z dotychczasowych funkcji, których łączy tylko i wyłącznie miłość do stanowisk i pieniędzy oraz brak jakichkolwiek skrupułów w próbach osiągnięcia tych dwóch rzeczy) robiła wszystko by uniemożliwić procedowanie jakichkolwiek spraw na sesjach Rady Dzielnicy.

Początkowo przez pół roku blokowali możliwość zwołania sesji, potem przez rok bojkotowali prawie wszystkie sesje Rady Dzielnicy zrywając kworum, a kiedy prawomocne wyroki sądów zmusiły ich do zaprzestania tego procederu, przez kolejny rok uniemożliwiali prowadzenie sesji poprzez krzyki i wyzywanie radnych opozycji i mieszkańców Dzielnicy. W takich warunkach doszedłem do smutnej konkluzji, że w tym przypadku jedynym sposobem na przywrócenie Rady do sprawnego działania jest zmiana jej składu. W sytuacji kiedy połowa radnych koalicji rządzącej jest powiązana w ten czy inny sposób z deweloperami i urząd działa na rzecz tych ostatnich a nie mieszkańców, kiedy dzielnicą od dwóch lat rządzą kolejni komisarze przysyłani przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, która przez lata uniemożliwiała działanie legalnemu Zarządowi, kiedy od dwóch lat jest blokowana kontrola, która miałaby za zadanie zbadać czy przy powołaniu wysokich urzędników w urzędzie nie doszło do korupcji i nepotyzmu (przy dość jednoznacznych dowodach, że co najmniej jednego z naczelników zatrudniono po „ustawieniu” konkursu)- prawidłowe funkcjonowanie Rady i urzędu Dzielnicy jest niemożliwe.

Po raz kolejny okazuje się, że ustrój Warszawy jest jednym wielkim bublem prawnym, który pozwala na niszczenie wszelkiej lokalnej demokracji przez Prezydenta Warszawy, co HGW skwapliwie uczyniła. Aby uzdrowić sytuację na Białołęce i doprowadzić do tego, aby Rada Dzielnicy służyła mieszkańcom a nie interesom wąskiej grupy deweloperów i urzędników oraz by Dzielnica była zarządzana przez przedstawicieli mieszkańców a nie komisarzy politycznych niezbędna jest realizacja kilku punktów:

  1. Ustawa o ustroju m. st. Warszawy musi zostać zmieniona. Wśród samorządowców i w świecie nauki próżno szukać choć jednej osoby, która uważałaby tę ustawę za dobrą. Wszyscy są zgodni, że tego „potworka” legislacyjnego należy wyrzucić z systemu prawnego i napisać ustawę ustroju Warszawy od nowa. Bez tego Rady dzielnic są jedynie wydmuszką bez kompetencji.

  2. Musi odejść Hanna Gronkiewicz-Waltz. Osoba ta skompromitowała się decyzjami wprost łamiącymi prawo. Najlepiej, żeby zastąpiła ją osoba niepowiązana z kliką PO, która wraz z HGW wielokrotnie łamała prawo.

  3. Z rady muszą odejść osoby, które są po prostu lobbystami deweloperów, a jeżeli któryś radny zostanie takim lobbystą w trakcie kadencji, to klub, którego jest członkiem powinien go niezwłocznie usunąć. Tylko w ten sposób Rada może pokazać mieszkańcom, że to o interesy zwykłego człowieka będzie dbać a nie dewelopera.

  4. Z Rady powinny odejść osoby, które brały udział w łamaniu prawa i doprowadziły do tej sytuacji, czyli większość radnych PO oraz ich przystawek (Basiński, Pelc, etc). Tylko napiętnowanie takich zachowań przez wyborców może uzdrowić sytuację.

Ja ze swojej strony przez najbliższy rok będę ukazywał patologie i kłamstwa koalicji rządzącej, jednocześnie proponując potrzebne Białołęce uchwały, aby sprawdzić, czy cokolwiek z tego co mówią, będą skłonni poprzeć czynami. Ale to, czy w przyszłej kadencji, która zacznie się jeszcze w tym roku, nowy Zarząd będzie powoływała Rada , która będzie chciała zrobić coś dobrego dla Dzielnicy czy też Rada, w której większość ma klika służąca deweloperom, dla których liczą się tylko „kasa i stołki”, zależy tylko od Państwa, więc na koniec proszę o uważne obserwowanie życia publicznego oraz przy wyborze, kierowaniem się nie tylko tym, z jakiego ugrupowania startuje dana osoba, ale też tym co robiła w ostatniej kadencji.

Wiktor Klimiuk

Przewodniczący Klubu PiS na Białołece