Kwestia zaufania

Kiedy patrzę na sprawę Komisji Nadzoru Finansowego, w której dwóch prezesów spośród wszystkich trzech, w całej historii tej instytucji zostało aresztowanych pod zarzutem przekroczenia lub niedopełnienia obowiązków służbowych, to zastanawiam się, czy mamy takie złe prawo, kiepskich fachowców czy to już całkowity upadek obyczajów?

Zgodnie z ostatnią nowelizacją Kodeksu Pracy, od 1 stycznia 2019r. wszyscy pracujący obywatele muszą mieć wynagrodzenie przekazywane na rachunek bankowy, jesteśmy więc uzależnieni od banków nie tylko wtedy, gdy mamy fantazję płacić kartą, kiedy zaciągamy kredyty, nie tylko na luksusy, ale i na tak podstawowe i pierwotne potrzeby rodziny, jak zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. Acha, tu dodam, że znajomemu obywatelowi Niemiec bardziej opłacało się wziąć w Berlinie kredyt konsumpcyjny i przeznaczyć go na zakup mieszkania w Warszawie, niż polski kredyt hipoteczny. Czy Wam też coś tu nie gra?

Korzystając z zaproszenia do TVN24, w programie Babilon (w domyśle Babiniec) wsłuchiwałam się w głosy swoich interlokutorek, które prowadziły narrację pt. ”afera goni aferę” w pełni się z nimi zgadzałam, tyle, że zakres czasowy tego sformułowania rozumiałam znacznie szerzej. Bo wracając do sprawy KNF, jeden prezes był z PIS, a drugi z PO. A w tle tłukło mi się po głowie „ośmiorniczki, ośmiorniczki…” i przypomniałam sobie, że wtedy, też mi coś nie pasowało. Bo wtedy, oburzenie i reperkusje skupiły się na nagrywających, zamiast na treści rozmów, które były bardzo merytoryczne i godzące w polską państwowość i powinny prostą drogą prowadzić do dymisji ówczesnego rządu. Tylko, że już wtedy mieliśmy państwowość na poziomie ludu Zulusów. Dlatego, śmiem podejrzewać, że nie ma takiej afery, która by wstrząsnęła Polską tak, by doprowadzić do dymisji rządu i odsunąć skorumpowanych polityków i zastąpić ich ludźmi o czystych rękach. Nie mówię o sumieniach, bo sumienia to oni wszyscy mają czyste.

Moja Mama, jeszcze za czasów radosnej Solidarności, zastanawiała się kiedyś głośno –„jak to jest, że wybieramy innych, a rządzą zawsze ci sami?” Ja do dziś się nad tym zastanawiam. Jak to jest, że polityk z politykiem, jaki by nie miał etos, to zawsze się dogadają? No, chyba, że szumidło zawiedzie….

Wracając do spraw przyziemnych, chciałabym mieć zaufanie do banków, polityków i lekarzy. I właśnie to powiedziałam swoim rozmówczyniom – że kiedyś, w przestrzeni publicznej, funkcjonowało coś takiego, jak zawód zaufania publicznego. Czyli ktoś, kto pełnił funkcję, sędziego, nauczyciela, lekarza czy urzędnika państwowego, dawał swoją postawą gwarancję, że zna Dekalog, Kodeks Boziewicza i podstawowe zasady etyki. I, że będzie je stosował w swoim życiu osobistym i pracy zawodowej. Sami oceńcie, czy tak jest?

Tymczasem, życzę wszystkim czytelnikom zdrowych, rodzinnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spokojnego snu i Błogosławieństwa Bożego w Nowym 2019 Roku. Oby do wiosny…

Beata Bielińska-Jacewicz