Nowe rozdanie

Ciekawa sytuacja geopolityczna Polski i relacje pomiędzy Polską, Rosją, Brukselą i USA. Zmiana, czy zamiana partnerów politycznych i gospodarczych?

W polityce międzynarodowej budowane są nowe sojusze i ugrupowania. To proces ciągły, zgodny z interesami poszczególnych państw i narodów. Jedno tylko pozostaje niezmienne – małe państwa na ogół grupują się wokół znacznie większych i silniejszych. W przypadku Polski – od roku 2007 kraj nasz był postrzegany jako jeden z wielu, gdzie szczególnie rozgrywały swoje interesy Niemcy. W zamian za dominację gospodarczą i finansową naszego zachodniego sąsiada na naszych rynkach mieliśmy święty spokój.

Stawaliśmy się powoli niemiecko-francusko-rosyjskim kondominium. Całkowicie uzależnić nas miał Nord-Stream2. Doszłoby do takiej sytuacji, że kupowalibyśmy gaz rosyjski z Rosji i z Niemiec. Ot, taka pozorna dywersyfikacja. Nie można wykluczyć, że to był powód tak wielkich opóźnień w oddawania do użytku portu gazowego w Świnoujściu, który zupełnie nie na rękę jest zarówno Rosjanom, jak i Niemcom. Sytuacja dla Polski nieco zmieniła się po objęciu steru rządów przez premier Beatę Szydło. Skończył się kontredans z Niemcami, Francją i Brukselą. Zaczęliśmy, jako państwo, prowadzić w miarę samodzielna politykę, zwłaszcza w zakresie obronności. Został unieważniony przetarg na francuskie helikoptery, które, jak się okazuje, nawet we Francji do niczego się nie nadają. Oddano do użytku gazoport. Zaczęliśmy kupować skroplony LNG w USA i Norwegii. Zwiększone zostały dochody z podatków VAT i CIT. Ukrócony został nielegalny import paliw do Polski. Znacząco wzrósł polski PKB, a przyspieszenie rozwoju gospodarczego osiągnęło w roku 2017 prawie 5%. Nie spodobało się to Brukseli, dla której polityka wzmacniająca Polskę gospodarczo i politycznie nie jest do przyjęcia. Po wygraniu wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych przez republikanina i miliardera Donalda Trumpa, układ sił międzynarodowych znacząco się zmienił. Po słynnym przemówieniu Prezydenta w Warszawie w roku 2017, Polska otrzymała znaczące wsparcie dla swoich działań, co ważniejsze – od przywódcy supermocarstwa światowego. Takie wzmocnienie Polski nie jest w interesie zarówno Niemcom, jak i Brukseli. Niemcom dlatego, że pod rządami kanclerz Angeli Merkel postanowiły urwać się ze strefy wpływów amerykańskich i doprowadzić do usunięcia Amerykanów z Europy. Ten cel powoli osiągały za prezydentury Baracka Obamy, jednocześnie swoją gospodarkę opierając wyłącznie na dostawach rosyjskiego gazu przez Gazprom. Niemcom nie odpowiada również silne państwo polskie, ponieważ to przeszkadza ich współpracy z Rosją.

W chwili obecnej fikcją jest niezależność energetyczna Unii Europejskiej. Niemniej Polska podjęła w tej kwestii samodzielną politykę. Na szczęście dla nas tak się złożyło, że jest ona zgodna z założeniami europejskiej polityki USA. Właśnie z kierunku amerykańskiego dostaliśmy potężne wsparcie jak długoterminowe dostawy amerykańskiego LNG, współpracę militarną i gospodarczą. Analogicznie, w momencie zacieśniania się współpracy polsko-amerykańskiej, rósł stale nacisk na Polskę dokonywany przez Brukselę, a szczególnie przez jej polityków reprezentujących liberalne środowiska polityczne i liberalne rządy Komisji Europejskiej i wykorzystujących do tego polską opozycję parlamentarną. Panikę w tych kręgach wzbudziły wypowiedzi wiceprezydenta Pence’a jednoznacznie popierające działania rządu polskiego, a także długa, bo przeszło półgodzinna, rozmowa prezydentów Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy w Davos, kontynuowana przez Sekretarza Stanu USA Rexa Tillersona i premiera Polski Mateusza Morawieckiego. Na wspólnej konferencji prasowej gość ze Stanów Zjednoczonych wyraźnie określił, że Polska jest wielkim demokratycznym sojusznikiem USA w Europie. Na zakończenie swojej wizyty amerykański sekretarz stanu gościł w siedzibie PiS przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim. Spotkanie zaplanowane na 30 minut trwało niecałą godzinę. Odbyło się z inicjatywy strony amerykańskiej. Po spotkaniu prezes Kaczyński powiedział, że jeszcze nigdy interesy Polski i USA nie były w tak dużym stopniu ze sobą zbieżne.

W kontekście działań dyplomacji Polski i USA należy postrzegać relacje polsko-brytyjskie. Premierzy Polski Mateusz Morawiecki i Wielkiej Brytanii Teresa May oraz szef MON Antoni Macierewicz i brytyjski sekretarz obrony Gavin Williamson podpisali polsko-brytyjski traktat obronny. Zakres porozumienia obejmuje m.in. współpracę wojskową, w tym dotyczącą obrony terytorialnej, a także wspólne działania przemysłu obronnego, w tym fora konsultacyjne oraz wymianę informacji dotyczących zamówień dla armii obu państw. Ponadto premier Theresa May zwróciła uwagę na współpracę Polski i Wielkiej Brytanii w walce z rosyjską dezinformacją i fake newsami. Rok 2018 ma być rokiem polsko-brytyjskim, rokiem przedsiębiorczości, nauki i innowacyjności. Wielka Brytania i Polska będą współpracować pod względem działań badawczo rozwojowych na wielu polach.

Państwa małe (a nawet średniej wielkości) muszą mieć silnych przyjaciół, bo inaczej nie liczą się w rozgrywkach międzynarodowych. Wysiłki polskie w kwestii budowy Trójmorza także są popierane przez USA. Dobre relacje polityczne i gospodarcze pomiędzy Polską, USA i Wielką Brytanią i zawarte sojusze gwarantują Polsce bezpieczeństwo nie tylko z kierunku wschodniego, ale i zachodniego, gdzie mamy sąsiada za wszelką cenę usiłującego budować imperium wspólnie z Rosją. Co gorsza dla nich samych, Niemcy postrzegają postępujące uzależnienie swoje gospodarki od Rosji wyłącznie jako element współpracy gospodarczej, nie widzą zupełnie zagrożeń politycznych, ale to już nie problem Polski. Ważne jest, że nasz zachodni sąsiad nie jest już w orbicie zainteresowań amerykańskich (pominięcie Berlina przez Rexa Tillersona w swojej podróży europejskiej jednoznacznie to potwierdza), a na to miejsce weszła Polska. Istotne jest to, że Amerykanie widzą w Polsce najsilniejsze państwo Europy Wschodniej, leżące bezpośrednio w strefie zagrożenia rosyjskiego. Okres sprawowania władzy przez przyjazną nam administrację amerykańską musimy koniecznie wykorzystać do znaczącego wzmocnienia militarnego i gospodarczego kraju.