Obóz NKWD nr 10 w Rembertowie

Rozbicie i likwidacja obozu w Rembertowie to jedno z najbardziej spektakularnych osiągnięć Polskiego Państwa Podziemnego w walce z sowietyzacją Narodu Polskiego.

Wojska sowieckie już 12 września 1944 r. zajęły Rembertów. Za jednostkami frontowymi wkroczyły oddziały specjalne NKWD, które natychmiast rozpoczęły przeprowadzanie czystek. Była to fizyczna likwidacja struktur militarnych i politycznych Armii Krajowej (AK) i wszystkich pozostałych organizacji obozu niepodległościowego. Rembertów, ze względu na swoją infrastrukturę kolejową, posiadał możliwości organizowania transportów więźniów i ekspediowania ich do ZSRS. Prawdopodobnie dopiero na początku 1945 r. oficjalnie zorganizowano obóz dla więźniów w zabudowaniach fabryki „Pocisk”, który był punktem zbornym dla więźniów NKWD na terenie Polski. Podlegał Wydziałowi specobozów NKWD ZSRS. Wiosną 1945 roku do obozu trafiały transporty żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego z rejonów Mińska Mazowieckiego i Sokołowa Podlaskiego. Wiadomo, że jednym z osadzonych w nim polskich patriotów był gen. August Emil Fieldorf „Nil”, który został aresztowany w dniu 7 marca  1945 roku pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki. W marcu 1945 r. w obozie znajdowało się już blisko 2,5 tys. więźniów. Obóz był otoczony podwójną linią  drutów kolczastych oddzielonych szerokim pasem ziemi, patrolowany przez uzbrojonych enkawudzistów. Dodatkowo teren był wzmocniony wieżyczkami strażniczymi. Ponadto od wolności więźniów oddzielał głęboki rów. Byli oni umieszczani w głównej hali produkcyjnej oraz barakach znajdujących się na terenie fabryki. Baraki zostały wyposażone w drewniane prycze. Część więźniów spała na betonowych podłogach. Baraki nie były ogrzewane, a jedyną ochroną przed zimnem były koce. Obóz zapełniał się w miarę wzrostu liczby aresztowań żołnierzy podziemia. Większość, zanim znalazła się w Rembertowie, przeszła gehennę przesłuchań w więzieniach UB i Informacji Wojskowej. Dzienna racja żywnościowa wynosiła 300 g gliniastego chleba, dwóch porcji zupy, w której znajdowały się ledwo widoczne ślady kukurydzy. Bez ograniczeń więźniowie otrzymywali ciepłą wodę. Nieopodal bramy wewnętrznej obozu znajdował się wielki rów, w którym zakopywano zmarłych. Rów został wypełniony bardzo szybko. Przesłuchania były częste, przeważnie ciężkie (odbywały się w NKWD na Pradze), szczególnie gdy przesłuchiwano żołnierzy i oficerów AK. Obóz w Rembertowie był obozem sowieckim, w którym pracowali funkcjonariusze UB, Informacji Wojskowej NKWD i Śmierszu. Podjęto decyzję o rozbiciu obozu przez żołnierzy Delegatury Sił Zbrojnych. W tym czasie wielu z przetrzymywanych w obozie obywateli polskich pochodziło z terenów Węgrowa, Sokołowa Podlaskiego, Mińska Mazowieckiego. Wśród nich był także Stanisław Maciejewski „Kożuszek”, znakomity żołnierz podziemia Niepodległościowego. Wykonawcami tego trudnego zadania  zostali  znany partyzant porucznik Edward Wasilewski „Wichura” dowodzący 32 osobowym oddziałem, oraz dwunastoosobowy odział Edmunda Świderskiego „Wichra”. Całością dowodził Wichura. Akcję wykonano w nocy z 20 na 21 maja 1945 roku. Partyzanci zostali podzieleni na 4 grupy: błyskawiczny atak na bramę główną obozu umożliwił atakującym wdarcie się na jego silnie broniony  teren . Uwolniono około 700 więźniów. Po rozbiciu obozu NKWD rozpoczęło  wielką obławę, podczas której ponownie aresztowano blisko 200 uciekinierów. Ich los był tragiczny. Niemal wszyscy zostali zakatowani na miejscu złapania lub już w Rembertowie. Rosyjski major NKWD Korżenko jest odpowiedzialny za ten bezprzykładny mord obywateli polskich. Pod koniec czerwca 1945 roku obóz został zlikwidowany, jego dowódca major Kriuczkin aresztowany. Taki był koniec funkcjonowania rembertowskiego łagru. Jego rozbicie rozeszło się szerokim echem nie tylko na Mazowszu i skutecznie zadziałało ku pokrzepieniu serc wszystkich Polaków. Oto w wielkim skrócie historia bezprecedensowego wyczynu polskich żołnierzy w walce skazanej z góry na przegraną, ale dająca poczucie siły i wiary w przyszłość.

Robert Beller