Odzyskać Polskę! Suplement do książki Jarosława Kaczyńskiego pt. „Polska naszych marzeń”

Od Redakcji. Przedstawiamy Państwu tekst sprzed kilku lat. Czy nadal jest aktualny? Może warto zastanowić się co zostało osiągnięte a co nadal pozostaję do zrobienia. Prosimy o przesyłanie uwag na nasz adres kontakt@zprawejstrony.waw.pl

Od autora.

Pomysł na napisanie tego tekstu, zrodził się po lekturze książki Jarosława Kaczyńskiego pt. „Polska naszych marzeń”, ale jeszcze przed wyborami do parlamentu, które miały odbyć się 9 października 2011 r. Zaznaczam, że nie jestem ani publicystą ani dziennikarzem. Jestem zwykłym, człowiekiem, Polakiem, który kocha swoją Ojczyznę, który wierzy w Boga i w polski Naród, ale jestem też niepokorny, niecierpliwy i spragniony wolnej Polski. To, co bezpośrednio skłoniło mnie do popełnienia tego czynu, to nostalgiczny ton publikacji Prezesa PiS, z którego można było wywnioskować, że do „Polski naszych marzeń” jest jeszcze bardzo daleko. Czytając tę książkę miałem nieodparte wrażenie bezsilności, ogarniającej cały prawicowy obóz. Mój siedemdziesięcioletni ojciec twierdzi, że partia Prawo i Sprawiedliwość, jako przedstawiciel polskiej prawicy, nie ma szans na przejęcie władzy w Polsce. Zapytałem go, więc dlaczego uczestniczy w wyborach i głosuje na PiS? Odpowiedział mi, że chce, aby PiS wygrał, ale głupi Naród głosuje na PO. Zapytałem go wtedy, co zrobił, aby to zmienić? A co ja mogę, tu się nic nie da zrobić? Odpowiedział. No cóż, jeśli założymy, że w tej materii naprawdę nic się nie da zrobić, to rzeczywiście wszelkie działania nie mają tu sensu, włącznie z wrzucaniem kart do urn wyborczych. W pewnym stopniu brak działania i postępu na przód, w zdobywaniu czegokolwiek, jest potwierdzeniem tezy, że zrobić nic się nie da. To fakt, obecna sytuacja PiS nie jest najciekawsza, z wielu powodów np., co tak naprawdę może opozycja? Ma to zresztą, bezpośredni wpływ na sytuację olbrzymiej grupy Polaków. Ja jednak twierdzę, że zrobić da się wiele, trzeba tylko chcieć i umieć pokonać własne słabości. Nazywam się Paweł Jankowski urodziłem się w Warszawie, tutaj skończyłem szkołę podstawową i średnią. W czasie stanu wojennego drukowałem ulotki „domowymi sposobami”, co skończyło się wpadką i rewizją SB w moim mieszkaniu. Miesiąc później okazało się, że matury zdać nie mogę z powodu kontaktów z „S”. Na studia nie miałem czasu, ponieważ musiałem zarabiać na chleb. Mimo, że z powołania i zamiłowania jestem artystą, zająłem się bardziej konwencjonalnym sposobem na zarabianie pieniędzy niż malowanie obrazów, po prostu poszedłem do pracy w wyuczonym zawodzie. Tam, szybko zorientowałem się, że nie osiągnę swoich celów, jeśli wiecznie będę wykonawcą czyichś poleceń. Już jako 22 letni facet postanowiłem, że to ja kiedyś będę wydawał polecenia a inni będą je wykonywać. Niestety, nie było to takie proste. Wszędzie, bowiem gdzie byłem pracownikiem najemnym, zawsze ktoś stał nade mną, a awans pozostawał jedynie w sferze marzeń. Już w 89 roku postanowiłem wykorzystać pierwszą nadarzającą się okazję i wspiąć się na wyżyny. Założyłem, więc firmę z kolegą po fachu. Niestety znów los spłatał mi figla, gdyż kolega zażądał większościowych udziałów w spółce. Jako wartościowy i ambitny „biznesmen”, nie mogłem się na takie rozwiązanie zgodzić i spółka zanim się zawiązała, już się rozpadła. Jednak, nie dałem za wygraną, sam postanowiłem stawić czoła przeciwnościom losu i rozpocząłem działalność na własny rachunek. Był rok 1990, miałem wówczas 26 lat, żonę, dwoje dzieci i mieszkałem z babcią pod tym samym dachem. Lata mijały, rodziła się „nowa, demokratyczna” Polska. Wielu Polaków, w tym również i ja, budowało swój dobrobyt myśląc, że Polska będzie silna i dostatnia dzięki zamożności polskich obywateli. W końcu mieliśmy brać sprawy w swoje ręce. Nie chcę się za dużo rozpisywać na swój temat, bo nie to jest istotne, ale jak spojrzę na to, gdzie byłem wtedy, a gdzie jestem teraz, to mam poczucie solidnie wykonanej roboty. Dziś mamy rok 2011, do tego czasu moja żona zdobyła tytuł magistra, moje dzieci stały się dorosłe i studiują na uniwersytetach. Ja w tym czasie wspierałem swoją rodzinę, uczestnicząc w wychowywaniu dzieci. Zawodowo przerobiłem kilka różnych branż i zdobyłem bezcenne doświadczenie. Jako rodzina, wspólnymi siłami, ciężką pracą i determinacją, osiągnęliśmy godny poziom życia, mieszkamy we własnym 90 metrowym mieszkaniu, mamy też wspólną firmę i własne biuro w centrum Warszawy. Mamy również zainteresowania poza zawodowe, które pozwalają nam odetchnąć od pracy i zresetować umysł. Nigdy nie braliśmy kredytów, nie mamy długów, zobowiązania płacimy na bieżąco. Czy nie tak powinna wyglądać każda polska rodzina, czy nie taka powinna być cała Polska? Przecież Polska, to również jest rodzina, tylko trochę większa. Mimo, że wielu Polaków, zrealizowało się w tym czasie i dzięki przemianom gospodarczym osiągnęło wysoki standard życia, to jednak obraz Polski, jaki mamy obecnie, woła o pomstę do nieba. To nie sztuka zadłużyć się po uszy i budować drogi czy stadiony. To nie sztuka budować to wszystko za kwoty, których nie sposób sobie wyobrazić. Sztuką jest, tak gospodarować polskim urobkiem, aby wystarczyło na to, co niezbędne do godnego życia Polaków i zachowania suwerennego bytu Polski. Dopiero za nadwyżki, można fundować sobie fajerwerki. Publikacja Jarosława Kaczyńskiego oraz wiele innych książek, które krążą w drugim obiegu, pokazuje nam wiele zła i nieprawidłowości, które niszczą ten Kraj. Jednak nigdzie nie spotkałem się z próbą pokazania sposobu, dzięki któremu możliwe byłoby odzyskanie Polski i jej naprawa. Oczywiście, zmiana władzy w Polsce miałaby decydujący wpływ na stan naszego Państwa, ale już jak tą władzę zdobyć, to jest zupełnie inna sprawa. Zważywszy na fakt, że siłom prawicowym, a mam tu na myśli partię PiS, nie było dane w 100%, wykazać się rządzeniem, a wszelkie próby zdobycia władzy kończą się ostatnio fiaskiem, pozwoliłem sobie na odrobinę wysiłku intelektualnego i wymyśliłem sposób a właściwie projekt, którego realizacja pozwoli odzyskać Polskę i spełnić oczekiwania wielu milionów Polaków. Oczywiście projekt ten wymaga od wielu milionów Polaków wielu wyrzeczeń i społecznego zaangażowania się lub chociażby wsparcia i modlitwy, ale niewątpliwie jest to wielka szansa dla naszego Kraju.

Wstęp.

Dlaczego twierdzę, że Polskę należy odzyskać? Odpowiedzią na to pytanie jest właściwie geneza powstania III RP. Paradoksalnie, opcja, która rządzi w Polsce od 89 roku z małymi przerwami, sama nazwała to, co stało się w tym czasie „transformacją”. „Transformacją”, czyli zmianą formy, czy innymi słowy zmianą wyglądu, co w rzeczywistości oznaczało przebranie się wilka w owczą skórę. W efekcie to, co stało się wtedy w Polsce nie było zmianą władzy czy odzyskaniem jej po latach II wojny światowej i sowieckiej okupacji a jedynie sprytnym manewrem, skądinąd przebiegłych komunistów. Zastanawiam się jak to się stało, że daliśmy się aż tak nabrać na te kalambury, ale biorąc pod uwagę fakt, że komuniści i tajniacy dzierżyli władzę przez 45 lat, można zrozumieć, że nie chcieli jej oddać wtedy i dzierżą ją aż do dziś. Oni naprawdę uważają, że mają monopol na władzę. Polska „transformacja” była więc dziełem jej beneficjentów, garstki ludzi, którzy dla partykularnych interesów gotowi byli wprowadzić fasadową demokrację. Dzięki manipulacjom i nadużyciom władzy, zdołali utrzymać się przy władzy, mimo że legitymacji społecznej tak naprawdę nie mieli. Niestety to, co uzyskaliśmy jako społeczeństwo nie jest trwałe a koszty tych wątpliwych korzyści były ogromne. Dowodem na to jest wciąż trwający przy władzy układ, który powstał w czasie „transformacji” i to, jakich szkód dokonał sądząc, że może działać bezkarnie a „uzyskane” poparcie społecznego uprawnia go do bezkrytycznego popełniania błędów i nietuzinkowych przestępstw. Nie jest prawdą, że opozycja z czasów komuny posiadała po roku 89 władzę. Nie, prawdziwa opozycja nie posiadała jej, posiadali ją za to zwykli kolaboranci. Rządy Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego były dla nich drobnym wypadkiem przy pracy. Szybko okazywało się, że potęga uwłaszczonego na polskim majątku układu jest olbrzymia i sytuacja szybko wracała do „normy”. Taki stan, a więc, zastraszanie, presja i siła układu powstałego po „transformacji” spowodowała rozproszenie się i podzielenie prawicowych i konserwatywnych środowisk. I mimo, że upór braci Kaczyńskich pozwolił im zbudować dużą partię po prawej stronie sceny politycznej, to jednak nie jest ona zdolna samodzielnie rządzić Polską. Dlatego uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby zachować spójność prawicy i powiększać jej potencjał. Ponieważ tylko w ten sposób można odebrać władzę z rąk tych, którzy nie są godni piastować najwyższych funkcji w Państwie. A tylko posiadając władzę i rządząc, można odzyskać Polskę. To nie jest sprawa ambicji, to jest sprawa honoru, każdego polskiego Patrioty, w imię szacunku dla tych, których nie ma już wśród nas, a którym nie dane było zaznać prawdziwej wolności. Tylko tak można oddać hołd wielu Polskim Męczennikom.

Czego brakuje PiS?

Od dawna jestem biernym uczestnikiem życia politycznego w Polsce, nigdy nie przypuszczałem, że podejmę próbę czynnego zaangażowania się w nią. A tym jest niniejsza publikacja. Nie interesują mnie jednak profity ani tym bardziej stanowiska. Mam, z czego żyć. To, na czym mi zależy, to świadomość, że udało się zrobić coś pożytecznego dla Polski. Zawsze uważałem, że realizacja trudnych wyzwań, daje większe poczucie satysfakcji niż tych, które nie stanowią żadnego problemu. Myślę, że jest w nas, polskich Patriotach, tyle determinacji i energii, że wystarczy jej, aby stawić czoła takim wyzwaniom. Jednak, dlaczego przez dwadzieścia lat nie udało się odzyskać władzy w Polsce tym, którzy kochają Ojczyznę ponad wszystko, przywiązani są do tradycji narodowych i korzeni chrześcijańskich? Z pewnością przyczyn jest wiele.

Po pierwsze, dlatego, że jesteśmy podzieleni jako społeczeństwo. Nie umiemy współpracować, jesteśmy zazdrośni i zawistni, brak nam społecznego zaangażowania i nie chcemy się edukować w tym zakresie. Te podziały trwają wiele dziesiątek, może nawet setek lat i zapewne walka z tymi podziałami to utopia. Tym bardziej, że nasi odwieczni wrogowie zrobią wszystko, żeby te podziały pogłębiać. Oni wiedzą, że najskuteczniejszą bronią w naszych czasach jest sianie zamętu i antagonizowanie społeczeństw. W końcu w mętnej wodzie ryby biorą najlepiej. Mamy na to wiele przykładów w ostatnich latach.

Po drugie jesteśmy skupieni na czubkach własnego nosa. To wydaje się być normalne, ponieważ zdobycze demokracji nakazują nam, nasycenie się nią, wręcz zachłyśnięcie się. Niestety, znaczna część Polaków czas wolny spędza w hipermarketach i skupia się na konsumpcji dóbr materialnych, a tym, po prostu nie da się nasycić. Ta część społeczeństwa nie rozumie, czym jest prawdziwa wolność i demokracja. Funkcjonują jak automaty. Wstają codziennie rano, ubierają się i wychodzą do pracy po to, aby zarabiać pieniądze. Wychodząc z pracy zahaczają o kilka sklepów i wydają to, co zarobili. Dlatego następnego dnia znów wstają rano, ubierają się i idą do pracy i tak w kółko. Komercja i zachłanność zabija w nich naturalne odruchy wolności, zapominają, czym ona jest naprawdę i dają się zniewolić współczesnym łowcom niewolników. Kryzysy finansowe nie mają swoich źródeł w hojności, one biorą się raczej z pazerności tych, którzy mają dużo i chcą mieć jeszcze więcej. To właśnie oni osaczają ich i pozbawiają duszy. Kapitał przecież nie wyparowuje, on ma się całkiem dobrze, ale skupia się w rękach tych, którzy za punkt honoru mają zagrabianie wszystkiego do siebie. Inaczej byłoby gdyby podział zysków był bardziej równomierny, nie byłoby w Polsce aż tak dużej sfery biedy i ludzie mieliby więcej czasu na refleksję. Poza tym, kiedy trzeba płacić rachunki, spłacać kredyty, iść do kina czy wyjechać na wakacje za granicę, nie w głowie im szczytne idee. Demokracja poradzi sobie bez nich sama, w końcu to demokracja.

Po trzecie, jako prawica, nie posiadamy niezbędnych narzędzi, tzw. insygniów władzy, które pomogłyby skutecznie walczyć z nieuczciwą konkurencją. Te narzędzia to przede wszystkim finanse, czyli kapitał i w konsekwencji, między innymi skuteczne media. Nasi przeciwnicy polityczni takie narzędzia posiadają i w chwili obecnej, daje im to przewagę nad nami. Wszyscy wiemy, że gdyby nie media, które są częścią panującego systemu, Platforma Obywatelska nie zdobyłaby aż tylu głosów w październikowych wyborach do parlamentu. Wątpię, żeby w ogóle wygrała kiedykolwiek, jakiekolwiek wybory. Dziś, kiedy rozumem i sumieniem wielu Polaków, rządzą media posłuszne układowi, nie ma szansy na odzyskanie władzy przez nasze środowisko. Powiem więcej, jeśli każdą porażkę obecnego rządu, można przedstawić w mediach jako jego sukces a każdą aferę obrócić w żart i z tropicieli przestępstw zrobić wrogów „polskiej demokracji”, to szansy na przesilenie polityczne w najbliższej przyszłości nie widzę. Przekonany jestem o tym, że aby wyrównać szanse w walce o Polskę, należy używać równorzędnej „amunicji” do tej, której używa przeciwnik i zaopatrzyć się w odpowiednie insygnia władzy. Aby zwyciężyć należy wyprzedzić ruch „wroga” i zrobić do przodu, co najmniej jeden krok więcej. Trzeba wzmocnić i aktywizować swoje struktury, trzeba wypracować sposoby działania i ruszyć na zdecydowany sygnał do przodu całą armią zwolenników. Potem należy stworzyć kapitał, który będzie źródłem finansowania potrzebnych nam narzędzi oraz zainwestować w najskuteczniejszą broń, jaką są między innymi silne i profesjonalne masmedia. Posiadanie nowoczesnej ogólnopolskiej TV, radia, prasy codziennej o prawicowym profilu informacyjnym pozwoli na propagowanie naszych idei i umożliwi dostęp wszystkim obywatelom do wiedzy, która dziś ukrywana jest przed nimi i zamiatana pod dywan. Wiedzy, która jest niewygodna dla obecnej władzy, bo może mieć wpływ na postrzeganie rzeczywistości i w efekcie na świadomość polityczną Polaków. Należy wyjść z podziemia z tą wiedzą i pokazać ją w pierwszym obiegu. Trzeba dać pracę, poniewieranym dziś, niesprzedajnym dziennikarzom i wyciągnąć na światło dzienne zalegające w szafach „półkowniki”. To pozwoli zmienić świadomość Polaków. I nie chodzi tu o elektorat, który nigdy nie zagłosuje na PiS, chodzi o elektorat, który pod wpływem właściwej oceny rzeczywistości, przekonany do siły demokracji, zdecyduje się wreszcie iść na wybory i zagłosuje właśnie na PiS, widząc w tej partii jedyną alternatywę dla bezprawia, które trawi ten Kraj. Jedyne, czego zabrakło PiS-owi w ostatnich wyborach, to właśnie głosy tych, uprawnionych wyborców, którzy zostali w domach, nie widząc korzyści z uczestnictwa w głosowaniu. To, czego brakuje PiS-owi dziś, to narzędzia, dzięki którym można zdobyć władzę i utrzymać ją przez wiele lat.

Ostatnia, lecz najważniejsza rzecz, a raczej cecha, której brakuje dziś ludziom PiS, to odwaga. Taka odwaga, jaką posiadał w sobie nasz Prezydent, śp. Lech Kaczyński, człowiek niezastąpiony, który pokazał jak należy grać z „wielkim bratem” i innymi nieco mniejszymi „braćmi”. Pokazał to całemu światu, ale ten świat, w chwili, kiedy powinien był zdjąć czapki z głów i oddać Mu hołd, tchórzliwie schował te głowy w piasek, a może raczej pył wulkaniczny znad Islandii, przeklęci hipokryci. Podobno prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Niestety nie mamy ich zbyt wielu, dlatego my Polacy możemy i powinniśmy zaufać jedynie sobie nawzajem i wykrzesać z siebie więcej odwagi.

Alternatywna droga.

Tak jak wielu członków i sympatyków PiS nie wierzę w ewolucyjny sposób na zdobycie władzy w Polsce, taki sposób, jak dotąd okazał się nieskuteczny, choć zdaję sobie sprawę z tego, że musi to być postępujący proces a nie rewolucja. Jestem zdania, że bez wypracowania odpowiednich metod działania i posiadania odpowiednich narzędzi nie mamy szans na odzyskanie Polski. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość naprawdę chce zdobyć władzę i na trwałe zmienić polską rzeczywistość, musi zmienić swoją strategię walki o nią. Nie chodzi o zmianę programu czy ideologii, nie chodzi o zmiany na szczytach władzy w PiS, chodzi o zmianę sposobu działania, czyli systemu, dzięki któremu można osiągać cele. Tak jest w przypadku hobby, którym się pasjonuję, czyli w wędkarstwie. To nieprawda, że ryby nie biorą, one biorą zawsze, przecież muszą się odżywiać. Jednak nie zawsze żerują tam, gdzie my byśmy sobie tego życzyli lub nie zawsze biorą na taką przynętę, której używamy. To od pomysłowości i talentu wędkarza zależy jego skuteczność. Dobry wędkarz złapie rybę w przysłowiowej kałuży, zły powie, że ryby tam nie biorą i da sobie spokój. Z pewnością potrzeba tej partii wizjonerów, wręcz „fanatyków” zdolnych do nadludzkiego wysiłku i poświęcenia. Potrzeba nam wielu takich, jakim był choćby, nieodżałowany śp. Przemysław Gosiewski. Założyciele PiS wykonali przez ostatnich 20 lat tytaniczną pracę, budując od podstaw centroprawicową partię i skupiając wokół niej znaczną część elektoratu. Nie można tego wysiłku zmarnować. Mimo zajadłego i permanentnego ataku ze strony beneficjentów „transformacji”, udało się osiągnąć wiele, udało się zbudować wielotysięczne zaplecze członków i sympatyków oraz 30% elektorat. To bardzo dużo, ale mimo wszystko jestem pewien, że można osiągnąć jeszcze więcej. Zdobycie władzy przez PiS, oznaczałoby dla obecnego układu politycznego niewątpliwą klęskę i w znacznym stopniu utratę przywilejów, jakich nabył on, w drodze „transformacji”. Dlatego układ ten będzie nadal bronił swoich pozycji, używając do tego najsilniejszych argumentów. To, co działo się przez ostatnie 20 lat będzie miało niestety swoją kontynuację. Należy pamiętać, że ekipa Tuska już dziś ciężko pracuje nad tym, żeby trwać przy władzy przez kolejne lata. Im nie zależy na rządzeniu, im zależy na tym, aby nikt im nie przeszkadzał, zwłaszcza PiS. Należy zachować czujność i nie dać się sprowokować. Nie możemy jednocześnie, paraliżować naszych działań, zbytnią nieufnością do zwykłych ludzi. Hermetyczność PiS-u, izoluje ją od społeczeństwa, nie wolno się okopywać w sytuacji, kiedy należy iść na przód i rzucić wszystkie siły do walki. To jest jedyna alternatywa, nie zmienimy Polski, jeśli nie damy rady zmienić siebie i pokonać własnych słabości. Pamiętajmy, siła tkwi w jedności, ale też i w ilości i jakości a przede wszystkim skutecznej jakości działania. Układ, który po swojej stronie posiada sejm, senat, Prezydenta i media, może posunąć się jeszcze dalej i odebrać nam ostatnie, istniejące jeszcze przyczółki wolności. Wszyscy wiemy jak jest, choćby z wolnością słowa, czy poszanowaniem wartości religijnych.

Wyzwanie to nie dotyczy wartości tak podstawowych jak dobrobyt, który zresztą działa na masy jak różowe okulary, rzecz idzie o coś więcej, mianowicie o to, co jeszcze mamy jako Polska, a co możemy stracić bezpowrotnie.

Przełamywanie barier

Musimy zacząć łamać bariery. Musimy zacząć otwierać się, na przyjazne nam ideowo środowiska. Trzeba to robić z rozwagą, ale bez przesadnej ostrożności. Muszą funkcjonować procedury, dzięki którym będziemy mieli pewność, że w nasze szeregi nie dostają się „krety”, ale konsekwentnie musimy powiększać stan posiadania i efektywnie ten stan zagospodarować. Nie możemy izolować się od społeczeństwa, powinniśmy podnieść głowy, opuścić „bunkry i okopy”. Musimy mieć ze sobą kontakt i umiejętnie prowadzić dialog. Nauczmy się słuchać. W prawdziwym dialogu, nie jest ważne to, co my mamy do powiedzenia, istotne jest to, co usłyszymy z ust rozmówcy. Jak to jest, że numer telefonu do polityka, zna prawie każdy dziennikarz, a nie zna go zwykły obywatel? Wiele dobrego marnuje się poprzez tworzenie tego typu sztucznych barier, pomiędzy obywatelem a politykiem, ba, pomiędzy szeregowym członkiem PiS a władzami tej partii. Rozumiem, że politycy muszą chronić się przed niechcianymi „gośćmi”, ale traktowanie wszystkich jednakowo to olbrzymi błąd. Wielu z tych ludzi, którzy dobijają się codziennie do władz partii, do polityków i posłów, to prawdziwe perły. A nikt przecież nie chce, aby były to „perły rzucane przed wieprze”. Należałoby raczej, wykombinować taki sposób selekcji i wyławiania wartościowych ludzi, aby mogli oni wspierać nasze konstruktywne działania, zamiast frustrować się przed telewizorem czy monitorem komputera. Bez urazy, ale myślę, że większym zagrożeniem dla PiS, może być rzesza bezpłodnych figurantów, pogodzonych z losem i skrzętnie wykorzystujących swoją pozycję, niż jeden, czy dwóch szpiegów w strukturach partii. Mimo, że każdy polityk jest mocno zajęty i zapracowany, to powinien zaangażować się w dialog ze społeczeństwem. Może przecież wyznaczyć asystenta, który w jego imieniu odpowie na e-maila lub umówi na spotkanie. Wołanie ludu nie może pozostać bez odpowiedzi. Na wielu forach internetowych, wielu wartościowych ludzi podaje gotowe recepty na osiąganie celów i realizacje planów politycznych, warto wiedzieć, co oni myślą i chociaż próbować z tego skorzystać. Komunikacja między władzą a społeczeństwem jest podstawowym czynnikiem integrującym te dwa środowiska. Pozytywnie też wpływa na postrzeganie tych pierwszych, przez tych drugich, a przecież tak niewiele kosztuje. Musimy się wyedukować na wielu płaszczyznach, między innymi na płaszczyźnie komunikacji. Są informacje, które powinny stanowić partyjną tajemnicę, to oczywiste, na przykład niniejszy projekt taką tajemnicę powinien stanowić, ale są też takie, które bezwzględnie powinny docierać do społeczeństwa, a szczególnie do szeregowych członków partii i jej sympatyków. Naturalnie mechanizm powinien działać w obie strony, istotne informacje muszą docierać do władz partii od „dołów” i nie mogą być wołaniem na puszczy.

Innym elementem przełamywania barier będzie edukowanie społeczeństwa. Musimy wreszcie zrozumieć, że przetrwać możemy tylko jako stado, w pojedynkę nie damy rady. To wyjątkowo pożyteczne i efektywne zadanie dla partii PiS. Polacy są dziś rozproszeni i podzieleni, trzeba koniecznie zintegrować tych, którzy są po tej samej stronie barykady, ale o tym nie wiedzą. Nie wiedzą też, że skupienie się wokół jakiejś idei to jedna z najwyższych wartości człowieka. Musimy więc wspierać się na łonie rodziny i innych większych skupisk, bo to daje siłę na dziś i nadzieję na przyszłość. Musimy edukować ludzi, czym jest demokracja, co to jest patriotyzm i dlaczego warto znać swoją historię. Musimy przywrócić świadomość społeczną i angażować tak wyedukowanych obywateli w pożyteczne projekty. Wielu Polaków, nie rozumie dziś masy rzeczy związanych z polską rzeczywistością, a chcąc się dowartościować, jednak bierze udział w wyborach, co bardziej przypomina plebiscyt popularności polityków i konkurs piękności niż akt wyborczy. Później wychodzą takie szopki jak te, podczas ostatnich wyborów, że po raz kolejny wygrywa „Polska Zjednoczona Partia Oszustów”. Mój pretensjonalny ton, nie wynika z mojego kompleksu wyższości, ja po prostu mam złe doświadczenia, jeśli chodzi o zaangażowanie społeczne Polaków i uważam, że tylko poprzez przełamywanie barier, można poprawić skuteczność działania.

PiS jak firma.

Jednym z kilku narzędzi, których nam brakuje to kapitał, już to pisałem. Bez tego narzędzia przegramy kolejne bitwy, w których tylko ten oręż się liczy, a więc bitwy o polski przemysł, polskie surowce naturalne, banki, media czy ogólnie dobrobyt. Bez kapitału nie zbudujemy wielu innych narzędzi, dzięki, którym można wyzwolić Polskę z rąk, postpeerelowskich liberałów. Łatwo powiedzieć kapitał, ale skąd go wziąć? Przecież nikt nam go nie da, dlatego musimy go zbudować własnymi siłami. Czym jest tak naprawdę partia polityczna? Jaka jest różnica między partią a np. firmą? Powiem wprost, tak właściwie to tylko jedna, ta różnica to przedmiot handlu. My, tak jak inne firmy, chcemy coś „sprzedać”. A dosłownie, chcemy zdobyć przychylność wyborców dając im coś w zamian. Co możemy dać w zamian wyborcom? Możemy im dać puste obietnice, tak jak to zwykł robić pan Tusk, w myśl sloganu „nikt wam tyle nie da ile ja wam obiecam”, albo możemy dać im realne, namacalne korzyści, które lepiej przemówią do ich świadomości:

  1. Równe szanse dla słabszych

  2. Pomoc dla najbiedniejszych

  3. Odpowiedzialność personalna polityków i urzędników

  4. Uczciwe i oszczędne państwo

  5. Wyciągnięcie Polski z długów

  6. Niższe i prostsze podatki

  7. Ułatwienia dla przedsiębiorców

  8. Pobudzenie gospodarcze

  9. Wydolny system emerytalny

  10. Bezpłatna i nowoczesna służba zdrowia

  11. i wiele innych

To wszystko da się zrobić, trzeba tylko tego chcieć, mieć dobre pomysły i zrealizować je. Podam jeden mały przykład z własnego podwórka, czyli z dziedziny podatków. Nie rozumiem, co powstrzymało Tuska przed wprowadzeniem podatku liniowego, być może Komisja Europejska? Ale jeśli to nie ona, tylko jakaś inna przeszkoda np. koszmarny sen, albo zachłanność rządzącej obecnie ekipy, to mogę powiedzieć, że to głupota szkodząca Polsce. Podatek 3 x 15% byłby lekarstwem na szarą strefę, ściągnąłby obcy kapitał do Polski, który płaciłby podatki tutaj a nie u siebie. Taka konstrukcja podatków pobudziłaby gospodarkę i paradoksalnie przyniosłaby większe wpływy do budżetu niż teraz, kiedy podatki są wysokie i skomplikowane. Może nie stałoby się to z miejsca, ale budżet na pewno zbilansowałby się. Trochę mniej wydawalibyśmy na nikomu niepotrzebne chińskie gadżety, bo nieco więcej kosztowałaby nas rodzima polska żywność. W każdym razie, ogólny bilans byłby dodatni. Ale wróćmy do kapitału. Aby stworzyć kapitał, trzeba tak jak firma, znaleźć źródło finansowania lub wnieść kapitał własny. Jak dotąd udało się nam zbudować jeden kapitał – kapitał ludzki. Budując w partii efektywny system wykorzystania kapitału ludzkiego, można będzie pozyskać niezbędne fundusze na realizację wyznaczonych celów, tych pośrednich i tego nadrzędnego. Dlatego musimy zacząć działać już dziś i funkcjonować tak jak funkcjonuje firma, stale wykonywać czynności utrzymujące partię na tzw. topie, w pełnej gotowości do służenia Narodowi. Wyjątkowo ważne jest to, aby partia nie skostniała w swych działaniach, aby miała profesjonalne kadry na każdym poziomie. Konieczne jest powołanie rządu PiS już dziś i dowodzenie strukturami tak jakby to były ministerstwa. W ten sposób praktycznie przygotujemy te kadry do przejęcia władzy, i skuteczniejsi będziemy jako opozycja. Myślę, że w strukturach PiS powinny pojawić się tematyczne zespoły zajmujące się konkretnymi dziedzinami życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Niech będą to „mini ministerstwa”, gdzie będą powstawać nowe inicjatywy lokalne, projekty ogólnopolskie, czy nawet projekty ustaw z różnych dziedzin. Powiązanie tych, działań na poziomie struktur lokalnych, byłoby również niezbędnym elementem. Koordynacja działań zespołów powinna przynosić podwójne efekty, spójność i rzeczowość. Warto np., aby powstały lokalne zespoły do spraw aktywności społecznej. Taki zespół prowadziłby i koordynował prace np. klubów osiedlowych PiS, które jak dotąd nie istniały. Te kluby organizowałyby imprezy integracyjne dla całych rodzin, dla dzieci czy osób starszych, zajmowałyby się między innymi zdobywaniem informacji o sytuacji najuboższych na osiedlu, czy bezdomnych szukających schronienia. Kluby organizowałyby pomoc dla tych osób i przekazywałyby autentyczne informacje o skali problemu wyżej do zespołów. Zespoły koordynowałyby pomoc dla klubów osiedlowych, kierując potencjał i wygospodarowane środki tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne. Innymi zespołami powinny być zespoły ds. pozyskiwania inwestorów oraz darczyńców, to członkowie tych właśnie zespołów odegrają kluczową rolę w tworzeniu kapitału i gromadzeniu środków finansowych na działalność inwestycyjną i charytatywną. To wszystko należy starannie zaplanować i wykonać, innej drogi po prostu nie ma. Ważne jest, aby działania te realizować pod szyldem PiS, musimy wreszcie wyjść z podziemia i pokazać, że robimy dobrą robotę. Nie musimy i nie możemy chwalić się wszystkimi działaniami, ale te, które będą skuteczne, a jednocześnie neutralne z punktu widzenia polityki, trzeba będzie pokazać. Podobno największym wynalazkiem ludzkości było… wynalezienie pisma. I to jest prawda, ja sam, zawsze miałem setki planów, lecz zrealizowałem jedynie te, które miałem zapisane, o innych po prostu zapomniałem. Dlatego każdy plan, powinien być sformułowany na piśmie, nawet te, których z różnych względów nie uda się zrealizować, ale takie plany nie pójdą w zapomnienie a stanowić będą efekt działania, z którego będzie się można rozliczyć. Zszokowało mnie, że nikt na spotkaniach koła partyjnego PiS, nie protokołuje tych spotkań. Co to oznacza? Że nie jest ważne to, o czym się tam mówi? Że są to spotkania towarzyskie? A może to jest jakiś teatr, który ma na celu utrzymywanie ludzi w ciągłym pogotowiu? Należy to bezwzględnie zmienić. Jeśli ludzie przychodzą tam, żeby prowadzić jałowe dyskusje to nic dobrego z tego nie wyniknie. Żaden szef nie chce mieć w firmie niewydajnych pracowników.

Tylko działanie.

Projekt jest niezwykle ambitny, niektórzy wręcz stwierdzą, że niewykonalny, że wręcz szalony, ale ja twierdzę, że konkurenci polityczni, dlatego są od nas lepsi, ponieważ robią rzeczy z pozoru niemożliwe do wykonania, wręcz karkołomne. Niechlubnym tego przykładem, była afera FOZZ i powstanie tzw. niezależnych mediów, czyli spółki ITI. Twierdzę, że im trudniejsze wyzwanie, tym większa satysfakcja z efektów działania i większy sukces końcowy.

Tak więc działanie, to konieczność a nie kaprys. Jeśli będziemy tylko czekać na potknięcia oponentów politycznych, jeśli nie zaczniemy działać, jeśli nie wzniesiemy się na wyżyny poświęcenia i oddania dla naszej wspólnej idei, to wiele dziesięcioleci spędzimy, jako partia opozycyjna i przegramy Polskę. Tak bywało już w naszej historii nie raz. Nie chodzi tu o poświęcenie życia, nie chodzi o nadludzką ofiarność, ale chodzi o zaangażowanie wielu Polaków i systematyczne dążenie do celu. A tym celem jest odzyskanie Polski dla dobra jej wszystkich obywateli, paradoksalnie również tych, co zbłądzili. Aby ten cel osiągnąć należy zdobyć jak najwięcej argumentów, czyli narzędzi władzy. Jeden argument już mamy, jest nim partia, skupiająca ludzi myślących podobnie, partia ideowa, a więc posiadająca swoje oblicze, partia z twarzą, na którą nie ma wpływu wiatr wiejący z różnych stron, której głównym atutem jest zwartość, spójność i odporność na wewnątrzpartyjne waśnie. Możemy się spierać, mieć inne pomysły na sposoby rozwiązywania problemów, lecz jedną wartość musimy mieć wspólną, jest nią więź, która nas łączy. Ta wartość powinna jednoczyć nasze szeregi i uświadamiać, że bez niej nie osiągniemy nic.

Siłą, ale też słabością tej partii jest poparcie społeczne, jakim się cieszy. Siłą, dlatego, że 30% daje jej stabilną obecność w parlamencie, a słabością, dlatego, że 30% to jednak wciąż tylko opozycja. Ten czynnik, bez popartego konkretnymi działaniami, wyraźnego sygnału z „góry”, że wciąż głównym celem jest odzyskanie Polski i rządzenie Nią, stworzyć może fałszywe wrażenie, że naszym przedstawicielom wystarcza to swoiste status quo. Już pojawiają się opinie, wśród niektórych komentatorów sceny politycznej, że PiS jest częścią układu i że istnienie tej partii prawicowej, partii, która nie jest groźna, bo jest nieskuteczna, to kamuflaż dla demokracji. I jeśli założyć, że tak jest naprawdę, to zrozumieć możne, że znacząca część elektoratu, bo ok. 50%, nie chce uwiarygodniać tego układu uczestnictwem w wyborach. Wiem, że tak nie jest, ale jak udowodnić to społeczeństwu. Można to zrobić jedynie mądrym i rozważnym działaniem. Ostatni wynik wyborów można zamienić w porażkę, lub przekuć w jeszcze większy sukces, zależy to tylko od nas. Oczywistym jest dla mnie fakt, jak łatwo jest rujnować a jak trudno budować, jednak zburzyć można tylko to, co zbudowane jest z lichego materiału na grząskim gruncie. PiS jest dziś domkiem z kart, który wystarczy lekko tknąć a rozsypie się w pył. To przykre, ale prawdziwe. Elektorat prawicowy, będzie szukał partii bardziej skutecznej niż ta, która czeka na niepowodzenia konkurencji lub bardziej sprzyjające warunki, które pozwolą na przejęcie władzy. Niestety nie pozwolą, bo te warunki same się nie pojawią, trzeba je sobie stworzyć. Należy pamiętać, że siła konkurencji jest ogromna i wygrać z nią można tylko sposobem, czasem nawet stosując niekonwencjonalne metody, ale za to skuteczne.

Cel.

Z punktu widzenia politycznego konesera, sytuacja nie wygląda tak, jakby PiS chciał zdobyć władzę w Polsce, sytuacja wygląda tak, że PiS chciałby rządzić, ale jednocześnie żeby to się stało samo. Ale tak się nie da. Obecna ekipa raz zdobytej władzy, bez walki nie odda. Tym bardziej, że ciążą na tej władzy poważne zarzuty i grożą jej indywidualne konsekwencje z trybunałem stanu i karami więzienia włącznie. Bez przejęcia sterów i posiadania wpływu na bieg wydarzeń, nie ma mowy o postawieniu w stan oskarżenia konkretnych, zarazem jednoznacznie odpowiedzialnych ludzi, z Tuskiem włącznie. Pamiętajmy, że nie są to ludzie honoru, gdyby tak było, to już dawno nie byłoby ich na scenie politycznej. Nagłaśnianie i wyjaśnianie, przez niezależne gremia Tragedii Smoleńskiej, nie może być jedynym sposobem na zdobycie władzy. Owszem musi być i jest skutecznym obnażaniem matactwa, jakiego dokonał rząd Tuska, ale samo z siebie nie spowoduje przewagi, o jaką nam chodzi. Myślę również, że inklinacje Prezesa Kaczyńskiego do sytuacji, która ma miejsce na Węgrzech mogą być chybione. Dzisiaj rząd Orbana ma w prawdzie stabilną większość, ale prawie cały naród przeciw sobie. Wściekli są nawet ci, którzy daliby sobie rękę odciąć za partię Orbana. Czy naprawdę tego chcemy? Odpowiedź wydaje się być oczywista. Jeśli zatem, chcemy służyć Polsce i rządzić Nią wiele lat, to nie zapominajmy, że jest to trudniejsze zadanie, niż realizacja projektu, o którym tu mowa. Jest maksyma, którą powtarzam sobie od lat: „chcesz robić rzeczy wielkie, zacznij od małych”. Aby rządzić Polską, trzeba zrobić wiele małych kroków w tym kierunku, trzeba osiągnąć wiele celów pośrednich, aby dojść do celu zasadniczego. Z pewnością nie możemy zatrzymywać się w pół drogi, góra i doły partyjne nie przetrwają w polityce bez siebie nawzajem i bez poparcia elektoratu. Musimy wykorzystać kapitał ludzki, który teraz czuje głód zwycięstwa bardziej, niż kiedykolwiek. Musimy współdziałać verticalnie i horyzontalnie, na wielu płaszczyznach, wyznaczając kilka priorytetów, takich właśnie, jak budowa polskiego kapitału, czy w efekcie tego, inwestycja w sprzyjające nam media. Musimy sobie powiedzieć, dlaczego i czy w ogóle chcemy odzyskać władzę.

Druga część pytania wydaje się oczywista, to nadrzędny, fundamentalny i najważniejszy cel powołania partii do życia. Pytanie, dlaczego, jest tu pytaniem kluczowym. Chcemy rządzić, ponieważ:

  1. Naprawimy Państwo

  2. Uczynimy Polskę silną i wolną

  3. Będziemy służyć Narodowi i Polsce

  4. Będziemy sprawiedliwie dzielić dorobek Polaków

  5. Jesteśmy szlachetni, uczciwi i bezinteresowni

  6. Inni robią szkodę Polsce i Polakom

  7. Widzimy zagrożenia dla swobód obywatelskich

  8. Widzimy wiele złych zjawisk

  9. Zmienimy polską rzeczywistość, itd.

  10. …..Robimy to dla pieniędzy(?)

Właśnie czy nie robimy tego dla pieniędzy? Przecież każda partia wchodząca do sejmu dostaje z budżetu państwa konkretne pieniądze. To jest oczywiste, takie mamy regulacje prawne, ale to rozwiązanie, choć logiczne, może jednak demoralizować jednostki i produkować jałowych karierowiczów. Działalność partyjna musi być twórcza i efektywna, nie może być sposobem na przetrwanie „trutni”. Model obecnego polityka nie jest akceptowany społecznie, ponieważ większość polityków idzie do polityki, bo tam są pieniądze. Ludzie PiS muszą pokazać, że idą do polityki, aby organizować pieniądze i sprawiedliwie je dzielić. Dlatego konieczny jest pionowy przepływ informacji pomiędzy strukturami poziomymi, który pozwoli eliminować patologie. Jest to niezbędne również do tego, aby zmienić świadomość tej części wyborców, która widzi w politykach beneficjentów przemian gospodarczych a nie służących Narodowi pariasów. To w efekcie zniechęca ich do brania udziału w wyborach. Trzeba zrobić wszystko, aby to zmienić, aby zmienić wizerunek polityka prawicy, polityka PiS, aby pokazać, że na tle innych wyróżnia się on wieloma zaletami, takimi choćby jak bezinteresowność, uczciwość czy społeczne zaangażowanie. Ważne jest też, aby pokazać im, że PiS jest partią skuteczną, zdolną do realizacji zamierzeń.

Jedna z wielu myśli Goethego mówi, że: „myślenie jest stosunkowo łatwe, natomiast trudne jest działanie, a najtrudniejsze jest przekłuwanie myśli w czyn”. To bardzo mądra sentencja, za dużo jest w Polsce mędrkowania a za mało czynów. Mądrym myśleniem Polski nie zmienimy, możemy ją za to zmienić mądrym działaniem.

Co zatem zrobić, aby nasze mądre działanie uczynić łatwym?.

  1. Po pierwsze należy wyznaczyć sobie cele, główny i cele pośrednie

  2. Powołać odpowiednich ludzi do kierowania przedsięwzięciem

  3. Zaplanować w szczegółach działanie

  4. Stworzyć system, który wykorzystamy, aby działanie było efektywne

  5. Uświadomić sobie i zaakceptować fakt, że wiele rzeczy trzeba będzie wykonać społecznie

  6. I przede wszystkim trzeba chcieć działać

Musimy też zacząć zapisywać wszystkie nasze plany, notować trafne uwagi, sporządzać protokoły na spotkaniach członków i sympatyków PiS na poziomie struktur okręgowych i zrobić pierwszy krok w kierunku, który sobie wyznaczymy, potem to już jakoś pójdzie. Cel główny wydaje się być oczywistym, ale czy naprawdę? Twardo powinniśmy to sobie dziś uświadomić, to jest priorytet. Nie chodzi o medialne, news-y, chodzi o świadomość wewnątrzpartyjną. Jako uczestnicy tego wielkiego wyzwania, powinniśmy wiedzieć, dokąd zmierzamy i mieć pewność, że cel ten osiągniemy. Ta świadomość powinna wypływać odgórnie i działać jak wulkan. Cel musi być sformułowany precyzyjnie i zwięźle, tak, aby nikt nie miał wątpliwości, czy jest on rzeczywisty, czy enigmatyczny, czy wręcz fikcyjny. Aby cel nadrzędny był celem wiarygodnym, musimy poznać drogę, którą można dojść do tego celu, a drogę tą musimy wspólnie zaplanować. Pierwszym krokiem w tym kierunku, będzie jednoznaczna deklaracja Prezesa PiS, że następne wybory chcemy i musimy wygrać i, że zrobimy wszystko, aby tak się stało, nie czekając na potknięcia obecnej władzy. To pokaże, że nasz Prezes jest niekwestionowanym liderem i wzmocni jego pozycję, oczywiście następstwem tej deklaracji musi być konkretne działanie. Wiem, nikt nie lubi być pouczany, ja też nie, ale najstarsi wodzowie plemion indiańskich, zanim podejmowali ostateczną decyzję, musieli wysłuchać wszystkich racji, to świadczyło o ich mądrości i sile. I to oni właśnie stanowili największy autorytet w swoim plemieniu.

Słabym punktem w PiS są również niewykorzystywane struktury, należy to zmienić. Nie może być tak, że mobilizuje się działaczy tylko w czasie kampanii wyborczych. Skoro ktoś przychodzi do partii dobrowolnie, tak jak np. ja (mnie nikt na siłę nie ciągnął) to chyba chce wspierać tą partię i działać na rzecz dobra wspólnego stale. Musimy zagospodarować to zaplecze w taki sposób, żeby każdy członek i sympatyk PiS, w każdym czasie wiedział, czym ma się zająć i co ma do zrobienia. Dokładnie tak, jak w dobrze prosperującym przedsiębiorstwie. Ta reaktywacja struktur spowoduje konieczność organizowania spotkań częściej niż tylko raz w miesiącu, nareszcie zacznie się coś dziać. Mało jest ludzi kreatywnych i dlatego trzeba czerpać z ich predyspozycji jak najwięcej, a dla reszty przygotować plan działania i wskazać zakres obowiązków. Do tego potrzebne są przemyślane instrukcje „góry”, z poparciem struktur oraz pomysły płynące od „dołu” z akceptacją „góry”. W ten sposób powinna powstać doskonale działająca korporacja, która z efektów swojej pracy, uczyni niezwykle skuteczne narzędzie w walce o odzyskanie Polski. Społeczeństwo doceni to, czym będziemy mogli się wylegitymować a potępi nasze zaniechania. Powiem więcej, łatwiej nam będzie chwalić swoje dokonania, niż obecnej władzy tłumaczyć się z jej porażek.

Cele pośrednie naszego działania to:

  1. Edukowanie społeczeństwa

  2. Integrowanie i edukowanie środowiska centroprawicowego

  3. Zbudowanie doskonale funkcjonującej organizacji

  4. Zintegrowanie środowisk biznesowych i naukowych bliskich nam ideowo

  5. Zbudowanie polskiego kapitału

  6. Zbudowanie własnych mediów

  7. Zbudowanie struktury powiązań biznesowych środowisk bliskich nam ideowo na zasadzie „buy from self, sell outside”, czyli kup od siebie, sprzedaj na zewnątrz.

  8. Wspieranie projektów związanych ze strategicznie ważnymi dziedzinami gospodarki tj. np. energia alternatywna, odnawialna czy ochrona środowiska itp.

  9. Inwestowanie w projekty naukowe i biznesowe,

Realizacja celów pośrednich i ich efekty będą dla większości społeczeństwa atrakcyjnym towarem, który zaoferujemy jako doskonale funkcjonująca korporacja. Zintegrowane środowiska biznesowe będą nabywać towary i usługi u „naszych” a sprzedawać je również na zewnątrz. To stworzy swego rodzaju export i napływ zewnętrznych funduszy do wewnątrz budowanej przez nas struktury. Dzięki temu spadnie bezrobocie, ponieważ podział dóbr będzie bardziej sprawiedliwy, wzrosną wynagrodzenia, ludzie zaczną odczuwać zmiany. W rzeczywistości zbudujemy dla nich inną, alternatywną, lepszą Polskę, w której będą chcieli żyć i pracować, w której będą czuli się gospodarzami. W zamian zdobędziemy społeczne zaufanie i poparcie elektoratu, to wszystko możliwe jest do wykonania w ciągu kolejnych 4 lat. Zrobią to ludzie z energią i wizją lepszej przyszłości, z goła bezinteresowni, zaangażowani społecznie ideowcy. Zrobią to dla siebie, ale też dla wielu milionów Polaków, którzy wciąż mają nadzieję i wciąż czekają na dzień prawdziwej wolności.

Struktura, czyli kopiec.

Na pytanie, do jakich stworzeń jesteśmy najbardziej podobni jako homo sapiens, wielu ludzi odpowiada, że do małpy. Nie chodzi jednak, w tym przewrotnym pytaniu o podobieństwo fizyczne, chodzi o podobieństwo organizacyjne. Każdy, więc, kto obserwuje uważnie przyrodę wie, że podobieństwo to, dotyczy mrówek. Nie wiem, kto, od kogo się uczył, ale ludzie podobnie jak mrówki organizuję się w swego rodzaju mrowiska, w formie kopców. Spójrzmy na przykład na to, jak buduje się miasta. Małe domki na obrzeżach i coraz to większe zbliżając się ku śródmieściu, aż do olbrzymich wieżowców w samym centrum. Struktura organizacyjna każdej firmy też wygląda jak kopiec. Te organizacyjne piramidy funkcjonują dosłownie wszędzie, jednak nie wszystkie działają prawidłowo. Niektóre z nich mają luki w tych strukturach i przez to bliskie są upadkowi. PiS również jest konstrukcją przypominającą piramidę, jednak piramida ta, jest podzielona w poziomie, swego rodzaju barierą, próżnią, nie do przebicia. Barierą, która stanowi przeszkodę w komunikacji pionowej, pomiędzy strukturami a władzami partii. Korporacja, którą powinna stać się partia PiS, poprzez podział obowiązków i konkretnych zadań do wykonania, stanie się na wzór większości instytucji, działających jak mrowisko, nowoczesną i efektywną strategiczne organizacją. Należy jednak, między innymi, zlikwidować wspomnianą wcześniej próżnię. To powinno być dla PiS ruchem wyprzedzającym konkurencję, krokiem na przód, który ustawi nas w dużo lepszej pozycji niż tych drugich. W dobrze skonstruowanym mrowisku wszystko funkcjonuje prawidłowo, i nawet wsadzony w nie kij, staje się jego integralną częścią i krzywdy mu nie robi. Wątpię, żeby Platforma działała tak jak mrowisko, tamta struktura przypomina raczej kilkaset, różnego rodzaju skupisk powiązanych ze sobą nićmi przeróżnych, najczęściej nielegalnych interesów, Platforma jest całkowicie sztucznym tworem układu, wyprodukowanym na jego potrzeby, który właściwie pełni rolę marionetki, a rolę lewara podnoszącego popularność tej partii, pełnią powiązane z tym układem media oraz wrogi kapitał. Spójrzmy na przykład na Tuska, jest on tak przystojnym facetem, że śmiało można go porównać do Prezydenta Reagana, z małym jednak wyjątkiem, otóż Reagan był lepszym prezydentem niż aktorem, Tusk natomiast jest lepszym aktorem niż premierem. Skuteczność tej partii nie wynika z profesjonalnie zbudowanych struktur i ich ciężkiej pracy, ale z karkołomnych działań, na pograniczu prawa, lub zupełnie z nim sprzecznych. Jestem przekonany, że doły partyjne nie miały żadnego wpływu na wynik wyborczy PO, nie współpracują z górą a jedynie stanowią lokalne klany skupione wokół tamtejszych baronów. Jeśli dzięki naszej pracy zbudujemy trwałe struktury w partii, to z pewnością uda się osiągnę przewagę w sile oręża na tej linii frontu i Polska niebawem będzie nasza.

Kapitał.

Tak więc mamy już ustalony cel, oraz cele pośrednie, wiemy, że należy stworzyć „mrowisko” i wskazać każdemu, jego miejsce w nim. Wiemy, że od pomysłowości i zaangażowania naszych członków, zależeć będzie powodzenie całego przedsięwzięcia. Wiemy, że zbudowanie korporacji da nam olbrzymią przewagę nad innymi partiami i wiemy, że wygramy tylko wtedy, gdy zwartym szeregiem ruszymy do walki. Pierwszym strategicznym celem będzie budowa polskiego kapitału w formie zasobów finansowych. W tej materii da się wiele osiągnąć. Musimy jednak zadbać o poufność na początkowym etapie realizacji tego celu. Tak, będziemy musieli trochę pospiskować w tajemnicy przed naszymi przeciwnikami politycznymi. Wszyscy wiemy, dlaczego. Ludzie byłych służb wciąż węszą i utrudniają nam życie. Ale nie musimy się ich bać. Jeśli zdecydowanie, zwartą masą ruszymy do przodu to nic już nas nie zatrzyma.

Jak zbudować polski kapitał? Są dwa sposoby na to, jeden z nich to powszechna zbiórka pieniędzy, drugi to zbudowanie Holdingu. O ile obydwie formy są powszechne i funkcjonują w polskim obiegu gospodarczym, o tyle są to formy diametralnie od siebie różne i posiadające mocne i słabe punkty. W kwestii konstrukcji Holdingu wypowiem się później, zwrócę tylko uwagę na to, że jak dotąd wiele udało się osiągnąć na tym gruncie. Dowodem są doskonale prosperujące SKOK-i, mogą one odegrać ważną rolę w budowaniu polskiego kapitału, ale nie jedyną. Osobiście, w ogóle nie biorę pod uwagę możliwości budowania kapitału dzięki darowiznom, ponieważ uważam tą formę za mało skuteczną, poza tym źródło to, jest już wykorzystywane przez różne organizacje pozarządowe, między innymi Fundację Niezależne Media oraz Fundację Lux Veritas finansującą wiele pożytecznych i ważnych projektów, również przyjazne nam media katolickie TV Trwam i Radio Maryja. Nie można robić im konkurencji.

To z pewnością cud, że takie media istnieją, spełniają one częściowo rolę bufora przed rozpanoszoną wszędzie medialną propagandą „budowniczych Polski Liberalnej”. Jednak katolicki charakter tych mediów stanowi o tym, że środowisko stale oglądające i słuchające te stacje, jest w pewnym sensie środowiskiem zamkniętym. Nam chodzi o to, żeby media będące naszą współwłasnością, skupiały wokół odbiorników Polaków z różnych środowisk, ale związanych wspólną ideą, lub wrażliwych na te same problemy społeczne, ekonomiczne i polityczne, co my. Chodzi oto, aby te media różniły się od innych, tych „popularnych”, jedynie treścią merytoryczną przekazywanej informacji, która będzie bronić polskiej racji stanu i polskiego społeczeństwa przed zagrożeniami, polskiego dorobku i polskich zasobów, ale jednocześnie oferować rozrywkę na wysokim poziomie, propagować sztukę, mówić prawdę o historii i edukować. Chodzi o to, żeby pobudzić do wysiłku intelektualnego, pięćdziesiąt procent „uśpionych” obywateli, którzy nie chodzą na wybory. Trzeba pokazać im polską rzeczywistość, którą dziś oglądają przez pryzmat mainstreamowej propagandy. Pokażemy im, że prawica umie jednak coś budować i że to właśnie ona zdolna jest zmieniać Polskę na lepsze. Nie zgadzam się z opinią, że można zbudować w Polsce publiczne media całkowicie niezależne w sensie politycznym, to moim zdaniem jest nierealne. Każda instytucja funkcjonująca w świecie biznesu, również media, aby utrzymać się na rynku, uzależniona jest od wielu czynników, w tym ekonomicznych i politycznych. Powiem więcej, jestem zwolennikiem prywatyzacji mediów publicznych, które zamiast być sumieniem społeczeństwa, stają się co cztery lata „łupem wojennym” partii, która wygrywa wybory. To jest chore, jedni wzywają do płacenia abonamentu, drudzy do bojkotu. Jeśli natomiast chcemy mieć telewizję publiczną, to nie może ona być jednocześnie telewizją informacyjną, bo to właśnie ten atut mediów wabi „zwierzynę”. Taka publiczna telewizja, powinna mieć zakaz informowania ludzi o aktualnych wydarzeniach politycznych i komentowania ich. Powinna być finansowana przez wszystkie telewizje prywatne w wys. 3-5 % ich przychodów z reklam, a nie z abonamentu i powinna służyć społeczeństwu, a nie dzielić je. Gdyby jednak miało zostać po staremu, musimy być przygotowani finansowo, na możliwość wykupienia mediów publicznych w sytuacji, kiedy obecna władza zdecyduje się na ich prywatyzację. Po to między innymi zbudujemy kapitał. Target? Na początek 10 miliardów złotych, to niewiele, ale od czegoś trzeba zacząć. Ja sam przeznaczę na ten cel 10 tysięcy złotych. Powiecie pewnie, że pieniądze to nie wszystko i rzeczywiście tak jest. Aby posiadać swoje media, w tym ogólnopolską TV, trzeba zdobyć koncesję na nadawanie. Istnieje prawdopodobieństwo, że obecny układ sprzeciwi się nam, ale to będzie jawne pogwałcenie zasad demokracji, którą podobno w Polsce mamy. Wtedy więc, wyjdziemy na ulicę i tam będziemy domagać się swego. Tak zresztą powinniśmy zrobić już dziś, kiedy drastycznie ogranicza się możliwości istnienia i rozwoju katolickim mediom. Rozumiem, że przed takimi aktami powstrzymuje nas, jedynie kindersztuba i zasady, którymi kierujemy się jako ludzie wierzący.

Holding.

Jeśli chodzi o Holdingi to zapewne działają takowe w Polsce, chociażby te, co wspierają „po cichu” Platformę Obywatelską. Oczywiście, nie o taki holding mi chodzi, gdzie za łapówkę i dzięki znajomościom można wyssać trochę grosza z państwowej kasy, chodzi o Holding, którego pierwotnym celem ma być zgromadzenie kapitału, na realizację planów inwestycyjnych a wtórnym integracja środowisk prawicowych i biznesowych przywiązanych do naszych idei oraz ich potencjalna kooperacja. W dalszej przyszłości pomnożony kapitał pozwoli na odbudowanie polskiego majątku. Będzie to trochę Holding na „opak”, tzn. w prawdziwym Holding spółka „matka” jest właścicielem mniejszych firm, tu będzie odwrotnie mniejsze firmy „córki” będą właścicielem firmy „matki”. Po zgromadzeniu odpowiednich środków półka „matka” obejmie rolę inwestora w przedsięwzięcia, które będą nam służyć jako narzędzia. Dzięki integracji, aktywności i zaangażowaniu członków i sympatyków PiS na poziomie struktur, dzięki wspomnianym wcześniej zespołom, będziemy mogli dotrzeć do wielu osób o prawicowych poglądach, które zainwestują niewielką część swojego dorobku życiowego po to, aby ocalić pozostałą – większą część i co najcenniejsze, odzyskać Polskę. Trudne to wyzwanie, wiem i ciężka praca do wykonania, ale jestem pewien, że się uda. Mamy dużo przykładów na to, jak można osiągnąć sukces w biznesie, większość firm budowała swoją markę od zera. Wiele zagranicznych koncernów powstawało w garażach i szopach, że wspomnę o szwedzkiej firmie IKEA, czy amerykańskim Apple. Takie przykłady mamy również w Polsce. W świecie biznesu, w wielu branżach funkcjonują sieci sprzedaży. Myślę, że w pozyskiwaniu inwestorów powinniśmy wykorzystać marketing bezpośredni oraz tzw. soft network, czyli marketing zbiorowy bazujący na umiarkowanym entuzjazmie małej grupy osób. Taki system pozwoli na uczciwe i skuteczne pozyskanie partnerów biznesowych bez obawy o krecią robotę naszych przeciwników. Oczywiście, aby pozyskać potencjalnego inwestora trzeba wiedzieć jak to zrobić, w tym miejscu należy powołać kilku, może nawet kilkudziesięcioosobowy sztab szkoleniowców – speców od marketingu i szkolić, przede wszystkim tych, którzy zdecydowanie poprą tę ideę, a nawet sami zdecydują się zostać inwestorami. Cały system powinien być skonstruowany tak, aby przynosił efekty, dobrze zatem będzie, poważnie się zastanowić nad jego kształtem z pomocą zaufanych fachowców. W ogóle, profesjonalne podejście do każdego etapu tego projektu jest konieczne, nie możemy sobie pozwolić na amatorszczyznę i kicz. Takie cechy, nasi adwersarze skrzętnie wykorzystają przeciwko nam. Ale moment, aby zacząć działać jest doskonały. Platforma pochłonięta będzie problemami unii i wpływem tych problemów na polską gospodarkę, w pewnym sensie będzie uśpiona na inne wydarzenia. Czy jest to przedsięwzięcie realne? Zdecydowanie tak. Postaram się to wyjaśnić na podstawie mojego doświadczenia. Otóż w latach 90-tych sprzedawałem ubezpieczenia na życie. Takie ubezpieczenie, jest „produktem” finansowym. Jak zatem można sprzedać coś, czego nie widać, co jest jedynie obietnicą, a nie towarem, przedmiotem, który można obejrzeć i dotknąć? Otóż można, czasem nawet trzeba. Oczywiście wszystko zależy od tego jak ten „produkt” zarekomendujemy. Jeśli zapytałbym wprost, czy konkretna osoba kupi ubezpieczenie na życie, bo po jej śmierci ktoś dostanie odszkodowanie, to powstanie u tej osoby wiele wątpliwości i nie znajdzie w tym „nabytku” korzyści dla samego siebie. Dlatego też, aby uatrakcyjnić ten „produkt” dodano do niego gadżet, w postaci tzw. funduszu emerytalnego. Tylko niewielka część składki ubezpieczeniowej jest kosztem na ryzyko śmierci klienta, większa część buduje kapitał na przyszłość. Tak skonstruowane ubezpieczenie na życie, stało się jednocześnie ubezpieczeniem na wypadek dożycia, do wieku emerytalnego, co jest dla osoby ubezpieczonej znacznie bardziej atrakcyjne niż np. przedwczesna śmierć. Tak, więc trzeba będzie przekonać do naszej idei wielu polskich biznesmenów i ludzi pracy, do tego, że warto zainwestować choćby 1 tys. złotych i włączyć się w budowę nowej lepszej Polski oraz pokazać im korzyści płynące z ich słusznej decyzji. Przecież każdy z nas płaci podatki a pieniądze te wydawane są później przez polityków na różne dziwne i niepotrzebne rzeczy. Czy to znaczy, że jeśli musimy coś robić, w tym wypadku płacić podatki, to należy się z tym pogodzić nawet, jeśli to jest niemądre? A jeśli coś innego nie jest powszechnym obowiązkiem i zależy jedynie od naszej dobrej woli to co, robić tego nie warto? Oczywiście, że warto, jeśli tylko cel jest szczytny, a przecież jest, prawda? Dlatego nasz Holding, również będzie przypominał kopiec mrówczy, gdzie każdy inwestor będzie współwłaścicielem jednej z wielu spółek „córek”, a za ich pośrednictwem stanie się akcjonariuszem spółki „matki” uzyskującym z niej w przyszłości dochody. To będzie jego wymierną korzyścią. Właściwie system ten zadziała jak lejek, ponieważ wszystkie pozyskiwane środki będą spływały bezpośrednio od inwestorów do spółki „matki”. Dodatkowym pożytkiem dla uczestników tej akcji, będzie kooperacja pomiędzy inwestorami, którzy prowadzą już działalność gospodarczą, a co za tym idzie np. ograniczanie kosztów tej działalności czy pozyskanie nowych rynków. Skoro o kosztach mowa, to z pewnością trzeba będzie ponieść koszty tego przedsięwzięcia, jednak trzeba je będzie ograniczyć do minimum. Niezbędne będzie tu wsparcie wielu filantropów, czyli fachowców od prawa gospodarczego, księgowych, notariuszy i innych prawników z naszego otoczenia, którzy stworzą umowy, czy zabezpieczą nas przed atakami z zewnątrz itp. Potrzebni będą również programiści, do stworzenia bazy danych naszych inwestorów i systemu do obsługi budowanej przez nas sieci. Generalnie, akcja pozyskiwania kapitału, ma być czynem ideowym, nie komercyjnym, darem Narodu, dla budowania lepszej przyszłości i dla odzyskania Polski z rąk szemranych szabrowników. Darem podobnym do tego z 1939 roku, nazywanym potocznie FON, czyli Funduszem Obrony Narodowej, kiedy to w obliczu wojny z faszystami polscy Patrioci oddawali swoje mienie dla ratowania Kraju przed zagładą z zachodu i ze wschodu. Wtedy celem było zbudowanie silnej armii zdolnej stawić czoło najeźdźcy, teraz celem będzie zbudowanie silnego kapitału zdolnego do rywalizacji na polu walki politycznej. Pieniądz stanie się narzędziem, a nie celem. Stanie się mechanizmem, nie zaś łupem wojennym. To, co od wieków dzieliło społeczeństwo zacznie je łączyć, bo cel będzie ważniejszy niż środek. Nie możemy się lękać, nie możemy bać się przyznawać do swoich poglądów, nie możemy się bać nosić szyld partii na piersi. Mile będziemy zaskoczeni, kiedy dowiemy się ilu nas jest w rzeczywistości.

Pytam więc, czy dziś, w obliczu zagrożenia utratą suwerenności i demokracji, rozkradania majątku narodowego, wyprzedawania tego majątku za bezcen, powinniśmy zacząć działać? Czy, w obliczu braku szacunku dla Polski ze strony jej sąsiadów i jawnych kpin z Polaków, zbrodni Smoleńskiej i wielu innych zagrożeń z ich strony, powinniśmy zacząć działać? Czy, w obliczu groźby, masowej wyprzedaży ziemi polskiej, za długi ekipy Tuska, powinniśmy zacząć działać? Czy mamy obowiązek wobec Ojczyzny? Czy powinniśmy ratować Polskę, zanim ją bezpowrotnie stracimy? Odpowiedź jest tylko jedna. Tak, musimy zacząć działać, już dziś, bo jutro może być za późno.

Oto jak odzyskać „Polskę naszych marzeń”.

Zdaję sobie sprawę z tego, że publikacja ta może wywołać spore reperkusje w PiS, tym bardziej, że Prezes tej partii wraz z komitetem politycznym z pewnością realizuje jakąś strategię. Problem w tym, że wielu Polaków chcących wspierać idee pro Polskie nie wie, jaka to strategia i nie widzi jej efektów od wielu lat. Czynnik ten może spowodować sytuację, w której to my sami będziemy sprawcami kolejnej degradacji naszego środowiska, dając w ten sposób powody do satysfakcji konkurencji, która patrząc na to, co się dzieje tylko zaciera ręce. W partii PiS jest miejsce dla wielu polityków o prawicowych i konserwatywnych poglądach chcących wspierać pozytywne działania, któż z nich nie chciałby dobra dla Polski? Mój projekt jest z jednej strony próbą przedstawienia gotowej recepty na skuteczność działania, a z drugiej zaś próbą zmobilizowania naszego środowiska do bardziej skutecznej współpracy. Co do szczegółów projektu, to można polemizować, ale brak reakcji na niniejszą publikację będzie ewidentnym dowodem na wiele tez postawionym w tym tekście, a to chwały tej partii nie przyniesie. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że uważam dokonania Ojców Założycieli PiS za wielki sukces, jednak w obecnej chwili spocząć na laurach nie wolno, bo to przerodzić się może jedynie w porażkę. Nie było moją intencją pouczanie kogokolwiek, nie czuję się nawet do tego uprawniony, ale z pewnością jestem wyrazicielem opinii wielu Polaków, którzy czekają na sukces polskiej prawicy, a można go osiągnąć tylko porozumieniem się i twórczą współpracą. Liczę na to, że będziemy umieli przełamać własne słabości i ruszymy do walki, że będziemy umieli utrzymać w tajemnicy niektóre elementy naszej układanki, po to, aby zaskoczyć efektami konkurencję i chronić ten projekt przed intruzami.

Paweł Jankowski