Odzyskana Polska

Od dnia, w którym napisałem Suplement (http://zprawejstrony.waw.pl/odzyskac-polske-suplement-do-ksiazki-jaroslawa-kaczynskiego-pt-polska-naszych-marzen/) do książki pt.„Polska naszych marzeń” autorstwa Jarosława Kaczyńskiego minęło już sześć lat. „Odzyskać Polskę!” bo tak nazwałem swoją publikację, napisałem pod wpływem przemyśleń i wniosków, które pojawiły się w mojej głowie po tym jak Platforma Obywatelska po raz drugi z rzędu wygrała wybory parlamentarne a partia braci Kaczyńskich po raz kolejny je przegrała. I o ile taki rozwój sytuacji politycznej w naszym Kraju był dla mnie naturalny to już sam rezultat wyborów spowodował we mnie ogromną frustrację i zniecierpliwienie. W przeciwieństwie jednak do zwolenników obecnej opozycji, a jak wiemy dzisiaj sytuacja polityczna w Polsce zmieniła się diametralnie, nie byłem wtedy wściekły na ówczesną władzę i nie myślałem jak można by tamtej władzy dokopać, zaszkodzić, lecz skupiłem się na diagnozie kolejnej porażki wyborczej obozu patriotycznego oraz na tym co należy zrobić, poprawić aby tę porażkę i doświadczenia wielu lat, nabyte przez ten obóz przekuć w sukces wyborczy w przyszłości. Efektem tych refleksji był właśnie mój Suplement, który z perspektywy czasu można ocenić raczej pozytywnie, jako trafną ocenę słabości polskiej prawicy, do której zaliczyłem przede wszystkim PiS, ale też jako ciekawy i celny spis działań, które należało podjąć aby przy najbliższej nadarzającej się okazji odzyskać Polskę. W Suplemencie pisałem wiele o konieczności zdobycia narzędzi, dzięki którym partia PiS mogła stać się bardziej skuteczna oraz co należy poprawić jeśli chodzi o skuteczność działania. Pisałem o konieczności poprawy komunikacji wewnątrz struktur partii a także ze społeczeństwem. Pisałem o przełamywaniu sztucznych barier, o jedności naszego obozu i jego jednomyślności. Pisałem o celach, planach o konieczności skutecznego, mądrego działania. Wiele elementów zawartych w moim Suplemencie „stało się ciałem”. Z perspektywy czasu może się wydawać, że mój tekst mógł stanowić inspirację dla władz partii a nawet samego prezesa, na podstawie której powstał szczegółowy plan działania. Nie jestem jednak mitomanem i wiem, że sukces PiS w wyborach do sejmu RP w 2015 r. był skutkiem nie tylko zaangażowania wielu ludzi i ich ciężkiej pracy, której inspiracji można doszukiwać się w moim Suplemencie, ale też wielu sprzyjających okoliczności, które w efekcie przyczyniły się do samodzielnego przejęcia sterów władzy w Polsce przez tę partię.

Niniejszy tekst piszę w dwa lata po tym historycznym wydarzeniu, które z pewnością przyszłe pokolenia Polaków będą postrzegały co najmniej jako drugi cud nad Wisłą. Piszę, ponieważ jestem przekonany, że jest to dopiero początek długiej i wyboistej drogi do celu. Powiem więcej, myślę, że celem nie jest osiągnięcie jakiejś konkretnej granicy, lecz dążenie do jej osiągnięcia. Innymi słowy chodzi o to aby gonić króliczka a nie o to aby go złapać, świat wszak nie stoi w miejscu i ciągle się zmienia tak jak zmienia się rzeczywistość na świecie. W związku z powyższym czeka nas wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i konieczność umiejętnego reagowania na nie, a kluczowe będzie wyznaczenie sobie priorytetów, na których trzeba będzie skupić swoje działania. Takim priorytetem jest utrzymanie społecznego poparcia, bez którego nie da się dłużej rządzić, a bez rządzenia nie da się na trwałe zmienić oblicza Polski. Z pewnością utrzymanie tego poparcia i wygranie kolejnych wyborów będzie sukcesem, ale większym sukcesem byłoby pobudzenie elektoratu i zwiększenie jego udziału we frekwencji wyborczej, co jest z pewnością możliwe i realne.

Wśród moich znajomych jest paru takich, których nigdy nie przekonam do swoich racji, co przede wszystkim podyktowane jest różnicami światopoglądowymi między nami, jednak to co mnie w nich najbardziej zadziwia to fakt, iż znajomi owi w ogóle nie rozumieją co w tej chwili dzieje się w Polsce i polskiej polityce. Oni nie rozumieją, że w demokratycznym ustroju państwa, podmiot, który zdobywa władzę ma pełne prawo do kształtowania tegoż państwa według własnej modły i własnej ideologii. To co obecnie robi zjednoczona prawica jest dowodem jej dojrzałości politycznej ale też odpowiedzialności za Polskę. W najmniejszym stopniu nie ma to nic wspólnego z łamaniem zasad demokracji. Jeśli słyszę odmienne opinie naszych oponentów radzę im tylko jedno, żeby wzięli się za robotę i próbowali przekonać suwerena do swoich racji. Mają oni jednak nie lada problem, o którym chyba nie zdają sobie sprawy, oni po prostu nie mają idei, a bez nich nie da się w obecnych realiach uzyskać wysokiego poparcia. Podmiot polityczny, który nie ma podstaw ideowych przeminie, pozostaną tylko te, które potrafią skupić się wokół konkretnych wartości, idei. W naszym przypadku jest to wiara w Boga i miłość do Ojczyzny, co z kolei nakazuje nam czynić dobro i walczyć ze złem. Nie uważam jednak, że brak idei w środowisku obecnej opozycji to czynnik pozytywny, bo jest to czynnik który osłabia tę opozycję z korzyścią dla opcji rządzącej. Uważam bowiem, że każdym rządom nawet obecnym – zjednoczonej prawicy potrzebna jest odpowiedzialna i konstruktywna opozycja, czy też realna przeciwwaga polityczna właśnie po to aby opcja, która rządzi nie skostniała i czuła oddech przeciwnika za plecami. Moim zdaniem na polskiej scenie politycznej jest obecnie miejsce dla dwóch przeciwstawnych obozów politycznych, można je roboczo nazwać republikańskim i demokratycznym na wzór tego zza oceanu i należałoby dążyć do takiego modelu. Naturalnie żaden model polityczny nie jest idealny ale ten w/w wydaje się w Polsce naturalny i łatwy do zdefiniowania. Uważam, że to też powinien być priorytet, aby doprowadzić w Polsce do sytuacji, kiedy rywalizować będą między sobą dwa obozy polityczne. Jak patrzę no to co robi dziś opozycja to ręce mi opadają, przewidziałem w prawdzie, że ówczesne elity będą się zaciekle bronić po utracie przywilejów, ale nie przypuszczałem, ze będą to robić w tak beznadziejny sposób. Czasem sobie myślę, że powinniśmy dla świętego spokoju powołać własną opozycję, aby mogła ona służyć Polsce a nie Ją niszczyć, bo to, że obecna opozycja niszczy siebie samą to mnie mało obchodzi. Jestem za tym aby nie zajmować się już więcej opozycją totalną a jednocześnie wspierać opozycję konstruktywną. Im więcej Platforma i Nowoczesna będą się kompromitować na arenie wewnętrznej i zewnętrznej tym szybciej znikną ze sceny politycznej, a Tusk nie będzie miał do czego wracać jeśli w ogóle będzie chciał wrócić, bo to nie jest jeszcze przesądzone.

Pewnych procesów, w tym społecznych i politycznych nie da się całkowicie uniknąć, ale są takie, które należy bezwzględnie opóźnić tak długo jak się da. Są to między innymi proces laicyzacji a raczej proces postępującej walki z chrześcijaństwem, proces islamizacji Europy, narastający proces propagowania nienaturalnych zachowań seksualnych jak też nadawania przywilejów środowiskom LGBT. Są to przede wszystkim takie procesy, które stanowią zagrożenie dla jedności Europy a co za tym idzie zachowania na jej terytorium pokoju na kolejne lata. Wszyscy przecież wiemy do czego prowadzi sprowadzanie obcych kulturowo imigrantów, czy propagowanie homoseksualizmu i rozwiązłości seksualnej. Każdy człowiek rodzi się jako kobieta lub mężczyzna, w takim czy innym kraju, mieszanie tych pojęć i wartości, przemieszczanie się ludów pomiędzy państwami, które nie mają ze sobą nic wspólnego, zwłaszcza korzeni nie prowadzi do pozytywnych skutków lecz do nieszczęść w tym przestępstw i wojen włącznie. Dlatego musimy się przed tym bronić i to robimy jako Polska, powiem więcej powinniśmy bronić przed tym Europy i właśnie ta powinność będzie dla nas wyzwaniem na najbliższe lata. Skupiamy się dziś na polityce wewnętrznej – to bardzo dobrze, bo to też jest priorytet, ale nie możemy zapomnieć o tym, że nie żyjemy w próżni. Powinniśmy zatem skupić się również na wymianie elit europejskich, dzięki czemu i na tej płaszczyźnie będziemy mogli dokonać daleko idących zmian. Nie możemy ustępować innym środowiskom, zwłaszcza lewicowym i liberalnym, które nie przebierają w środkach aby nas wypchnąć poza margines. Dlatego uważam, że już dziś powinniśmy formować wspólny front z innymi państwami, którym nie podoba się obecny kształt zarządzania Unią i wspólnie z nimi zabiegać o poparcie dla naszych organizacji politycznych w elektoracie. Takie działanie z resztą, pozwoli zmienić nieco optykę opinii publicznej i skupić jej uwagę na sprawach zewnętrznych, co z kolei pozwoli wyciszyć emocje wewnętrzne i dalej reformować państwo.

Paweł Jankowski