Pat w negocjacjach

Nie ma najmniejszej szansy na wycofanie artykułu 7. Timmermans twierdzi, że dotychczasowe postępy w negocjacjach z Polską są niewystarczające.

Wiceszef Komisji Europejskiej(KE) pomimo wcześniejszych wypowiedzi o zakończeniu sporu z Polską do 15 maja, oznajmił w poniedziałek 14 maja 2018 przed rozpoczęciem spotkania unijnych ministrów ds. europejskich, że na tym etapie nie ma żadnej szansy na wycofanie art.7. Uruchomionego przez KE w związku z wyimaginowanymi obawami Komisji dotyczącymi stany praworządności w Polsce. Pan Timmermans w swojej wypowiedzi znacznie usztywnił stanowisko Unii odwołując się do rekomendacji Komisji udzielonych Polsce. Pojawia się nowa kwestia, czy w takiej sytuacji Polska powinna nadal negocjować z Komisją Europejską. Gołym okiem widać, że jedynym akceptowanym przez eurokratów rozwiązaniem jest wycofanie się strony polskiej ze wszystkich reform sądowych. Takie stanowisko jest zupełnie nie do przyjęcia dla władz polskich. Oznaczać może także, że Polska nie cofnie się już ani o krok. W takiej sytuacji dalsze próby Polaków nie mają sensu, ponieważ tylko jedna ze stron przystąpiła do dialogu z dobrą wolą, natomiast druga od początku nie miała godziwych zamiarów. Zmarnowano szansę na ugodowe rozwiązanie problemu. Winą za taki stan rzeczy należy obarczyć kręgi tzw. opozycji totalnej, która za wszelką cenę stara się zdyskredytować wszystkie poczynania władz w gronie Komisji Europejskiej. Oczywiście strona polska ma całkowicie rację twierdząc, że Komisja Europejska nie ma żadnych formalnych podstaw do ingerowania w polski system prawa, ponieważ na mat takich zapisów w traktatach europejskich. Z moralnego punktu widzenia , stanowisko KE jest nieuczciwe, ale ma na celu sprawdzenie jak daleko Unia może łamać traktaty. Polska stała się królikiem doświadczalnym na którym przeprowadza się swoisty eksperyment polegający na cichym zmienianiu zasad działania Unii bez zmiany traktatów, a nawet wbrew nim. Działania te maja ciche poparcie Niemiec i Francji. Chodzi o to aby najważniejsze głosowania w UE, prowadzone do tej pory na poziomie Rady Europejskiej(szefowie rządów i przywódcy państw), które wymagały zgody wszystkich, zastąpić glosowaniami Rady Unii Europejskiej, czyli udziałem ambasadorów i branżowych ministrów. Dzięki temu możliwe stałoby się przeforsowanie tzw. kryterium praworządności wiążące wypłaty ze stosowaniem ustalonego przez Komisję kanonu prawnego(czyli tego co faktycznie Francja i Niemcy w nim zamieszczą). W tej sytuacji rząd Polski musiał jakoś zareagować. Strona polska podjęła negocjacje. Nasze władze liczyły, że przynajmniej władze kilku państw dostrzegą co jest faktycznym celem KE. Próby nacisków KE mają jednak pewne ograniczenie. Jest nim maj 2019 roku- miesiąc wyborów do europarlamentu. Nikłe szanse na znalezienie się w nim mają tacy przeciwnicy jak Franz Timmermans, który w mediach polskich dorobił się epitetu szulera. W tej sytuacji czeka nas jeszcze rok skomasowanych ataków, prawdopodobnie coraz bardziej chamskich, bezczelnych, nie licujących z powagą polityków. Ale któż w środowiskach totalnej opozycji i euroliberałów dba o to.

Robert Beller