Rady Osiedli nielubiana biedna krewna Dzielnicy

W tym roku 14-ego czerwca odbyły się wybory do Najniższych Jednostek Samorządu Terytorialnego – Rad Osiedli na Pradze Południe. Do tych wyborów przystępują społecznicy.

Funkcja Radnego jest nieodpłatna. Znajduje się jednak coraz więcej ludzi, którzy chcą wpływać na swoje najbliższe otoczenie, chcą być wsparciem dla swoich sąsiadów i poświęcić swój czas dla działań społecznych. Startują więc do tych wyborów. Użerają się później z Radnymi Dzielnicy, którzy wciąż nic nie mogą. Ale czerpią zadowolenie, że coś się udało, że posadzono kwiaty, że wyczyszczono kanałek, ułożono chodnik, postawiono jakiś znak, powstały bezpieczniejsze przejścia przez pasy, dostosowano dla niepełnosprawnych przejścia przez ulice i chodniki. Choć nikt nie chce przyznać, że to właśnie ich działania i nieustępliwość skłoniły do działań burmistrza. Rady, które w ostatniej kadencji najwięcej zyskały dla swych mieszkańców zostały potraktowane gorzej niż kiedykolwiek przedtem. Rada Dzielnicy ogłosiła wybory, ale nie dołożyła prawie żadnych starań, aby promować je wśród mieszkańców. Nawet na słupach należących do miasta nie znalazły się informacje. Na wielu klatkach też ich nie było. Kandydaci na Radnych sami wypatrywali, gdzie trzeba je jeszcze powiesić. Na moim bloku „całkiem przypadkiem” powieszono listy z innej Rady, choć Okręgi były prawidłowe. Rada Dzielnicy zamiast korzystać z tego, że bliżej wyborcy ma ludzi zorientowanych najlepiej w problemach mieszkańców, bawi się w przepychanki kto lepiej służy wyborcy. Wybory do Rad odbywają się w czerwcu, ukonstytuowanie we wrześniu, a przez wakacje bezkrólewie. W ten sposób stara się zrazić aktywnych mieszkańców do jakichkolwiek działań.

Ja jednak jestem przekonana, że to tu na dole rodzi się może pierwszy prawdziwy samorząd ludzi nastawionych na to, aby Warszawa była piękniejsza, wygodniejsza dla mieszkańców i bezpieczniejsza, aby zaspakajała potrzeby społeczne i komunikacyjne. Przed nami jeszcze szereg wyborów nie dajmy sobie wmówić, że nasz głos jest nieważny, to od nas zależy jacy ludzie będą decydować o kształcie naszego otoczenia a to duża odpowiedzialność, lecz gdy wybierzemy właściwie może wreszcie uda się rządzić naszym osiedlem, dzielnicą miastem, państwem tak jak chcemy. To właśnie jest wolność – zdolność kreowania rzeczywistości

Agnieszka Hałaburdzin-Rutkowska