Szpital jednodniowy i inne inwestycje

Na początku maja miałem zaszczyt wziąć udział we wmurowaniu aktu erekcyjnego Szpitala Jednodniowego na Białołęce. Droga do tego sukcesu była długa i kręta.

Zaczęło się 10 lat temu od propozycji radnego PiS, Zbigniewa Cierpisza, aby taką placówkę umiejscowić na Białołęce. Rządząca już wówczas Warszawą PO twierdziła wtedy, że to niemożliwe. My jednak nie ustępowaliśmy. Udało się nam zainicjować prace komisji zdrowia i spraw społecznych na Białołęce i przez kolejne lata przedstawialiśmy kolejne ekspertyzy i dane wykazujące potrzebę pilnego zbudowania szpitala na Białołęce. Niestety, PO widocznie starała się grać na czas i odkładać sprawę „ad calendas graecas” (podobną taktykę stosują od lat w kwestii metra, które zawsze jest możliwe przed wyborami i niemożliwe do wybudowania po wyborach).

Sprawa nabrała tempa, kiedy przed wyborami w 2014 r. lokalni aktywiści zebrali podpisy pod żądaniem wybudowania szpitala. PO widząc duże poparcie społeczne dla tego projektu chciało ponownie zamieść sprawę pod dywan. Udało mi się wtedy zorganizować konferencję w ratuszu i przedstawić projekt uchwały domagającej się podjęcia realnych kroków w kierunku budowy szpitala. Radni PO, bardzo niechętnie, musieli tą uchwałę poprzeć.

Od tej chwili minęły trzy lata. Na Białołęce działo się wiele – PO łamało prawo, przez półtora roku blokowało prace Rady dzielnicy, od ponad dwóch lat dzielnicą zarządza narzucony siłą przez HGW Zarząd komisaryczny (w tym przez pierwszy rok, jak wynika z orzeczeń sądów, nielegalnie). Wiele inwestycji zostało niezrealizowanych, a Dzielnica przez nieudolność komisarzy z PO utraciła najwięcej pieniędzy w historii białołęckiego samorządu. Inwestycja związana ze szpitalem też była prowadzona w sposób pozostawiający wiele do życzenia i powstaje znacznie później, aniżeli mówiły początkowe deklaracje.

Jednak pomimo wszystkich tych trudności, dzisiaj mogę powiedzieć, że coś się już udało – budowa ruszyła! Będziemy dalej pilnować, żeby i ta inwestycja nie zakończyła się tak jak np. budowa szkół, które są opóźnione, a co do niektórych nie wiadomo, czy w ogóle powstaną. Ale już to co udało się wywalczyć jest dużym sukcesem. To pokazuje, że warto wciąż upominać się o potrzeby mieszkańców Białołęki, nawet jako opozycja, upór potrafi przynieść naprawdę duże rezultaty.

Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku białołęczanie będą się mogli cieszyć nowym szpitalem, ale również nowym Zarządem, który będzie dbał o dobro mieszkańców a nie tylko o własne stołki i interesy deweloperów.

W.Klimiuk